Paul Scholes, Danny Welbeck i Michael Carrick zapewnili Manchesterowi United zwycięstwo nad Boltonem. „Czerwone Diabły” wygrały 3:0, a „The Trotters” mogą dziękować Adamowi Bogdanowi, że nie przegrali tego pojedynku jeszcze wyżej.
Manchester dominował w pierwszej części gry bezapelacyjnie, ale bardzo długo szukał recepty na to, jak zdobyć bramkę. Już w pierwszej minucie Nani oddał pierwszy strzał, ale piłce nie udało się znaleźć drogi do siatki. Trzy minuty później przed znakomitą szansą stanął za to Welbeck, który otrzymał znakomite prostopadłe podanie od Carricka, ale z pojedynku z Anglikiem zwycięsko wyszedł Adam Bogdan, golkiper Boltonu. „Czerwone Diabły” nie zwalniały jednak tempa. W 7. minucie Wayne Rooney popisał się bardzo ładnym podaniem do Valencii, ten zakręcił w polu karnym defensorem gości i posłał piłkę wzdłuż bramki, ale na piątym metrze dobrze ustawiony był David Wheater, któremu udało się przeciąć groźne dośrodkowanie i zażegnać niebezpieczeństwo.

Akcje ofensywne United napędzał w początkowych fragmentach głównie Antonio Valencia, który w 15. minucie znowu popisał się bardzo groźną centrą z prawej strony boiska, jednak Wayne’a Rooneya w porę ubiegł Bogdan, mający w pierwszym kwadransie bardzo wiele pracy. Minutę później już sam Rooney znalazł się w dobrej sytuacji do zdobycia gola, jednak jego strzał po podaniu od Welbecka został zablokowany i piłka wyszła na rzut rożny. Po wrzutce z narożnika boiska znowu zrobiło się gorąco w „szesnastce” przyjezdnych, ale ostatecznie udało się wyegzekwować futbolówkę w boisko, co rozpoczęło groźną kontrę. Niestety, osamotniony z przodu Mark Davis nie zdołał uporać się z trójką defensorów rywala.
W 21. minucie znowu błysnął Valencia. Ekwadorczyk znakomicie uruchomił prostopadłym podaniem Welbecka, który jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i w efekcie został sfaulowany przez defensora Boltonu. „Czerwone Diabły” miały co prawda powody do radości, bo Peter Walton wskazał na jedenasty metr, ale nie od dzisiaj przecież wiadomo, że rzut karny to jeszcze nie bramka. Broniący dzisiaj jak w transie Adam Bogdan nie dał się zaskoczyć nawet z „jedenastki” i w pięknym stylu wybronił strzał Rooneya. Na potwierdzenie swojej wysokiej formy Bogdan pięć minut później znowu uchronił swój zespół od straty gola, broniąc groźny strzał Welbecka z 20. metrów.
Koncert golkipera „The Trotters” trwał w najlepsze. Węgier w odstępie dwóch minut dwukrotnie bronił strzały Rooneya, który najpierw próbował pokonać go z rzutu wolnego, później zaś zdecydował się na strzał sprzed pola karnego po indywidualnej akcji. W końcu sposób na rudowłosego bramkarza znalazł Paul Scholes, który w doliczonym czasie gry wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony i z najbliższej odległości wyprowadził Manchester United na prowadzenie. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą połowę.












