W ostatnim meczu 29. kolejki Bundesligi Augsburg podejmował na własnym stadionie Eintracht Frankfurt. Zdecydowaną przewagę w całym spotkaniu mieli gospodarze, dzięki czemu wygrali 2:0. Strzelcem obu goli był Koreańczyk Dong-Won Ji, który był najlepszym piłkarzem na boisku.
Dla Augsburga zadanie w tym meczu było jedno. Zdobyć trzy punkty i wrócić na pozycję w tabeli, która daje baraże. Eintracht grał bez Trappa, którego zastąpił Nikolov. Z dużym zaangażowaniem rozpoczęli piłkarze Eintrachtu, którzy byli w tym spotkaniu zdecydowanymi faworytami. Pierwsze kilka minut to właśnie tworzone przez drużynę gości akcje, które kończyły się niecelnymi strzałami. Z czasem piłkę starał się kontrolować zespół Augsburga, jednak nie potrafił przenieść gry na stronę rywala. Udało się w 16. minucie, kiedy po ładnej akcji niewiele brakło, aby futbolówkę do bramki wpakował Molders. Piłka niestety uderzyła w poprzeczkę. Gospodarze coraz częściej stwarzali zagrożenie pod bramką Nikolova. W 21. minucie ładnie przyjął piłkę Won Ji, po czym sprytnie przerzucił ją nad obrońcą Eintrachtu. W dogodnej sytuacji, blisko bramki oddał jednak bardzo niecelny strzał.
Goście wyglądali blado. Z wyjątkiem ciekawych pierwszych kilku minut piłkarze trenera Veha nie pokazywali nic interesującego. W 28. minucie drużyna Augsburga udowodniła, że w tym meczu powalczy o zwycięstwo. Świetny i zarazem zaskakujący strzał oddał Dong-Won Ji. Bramkarz Eintrachtu nie miał zbyt wielu szans na obronę. Okazja na odskoczenie w tym spotkaniu była już trzy minuty później, kiedy w polu karnym faulował Inui, dzięki czemu Augsburg mógł podwyższyć wynik z rzutu karnego. Do piłki podszedł Jan-Ingwer Callsen-Bracker, który postraszył gołębie na stadionie swoim strzałem. Fatalne uderzenie i zmarnowana szansa na drugiego gola. Inui kilka minut później spróbował indywidualnej akcji, po której jednak strzelił zbyt lekko. To była jedna z nielicznych groźnych sytuacji pod bramką Manningera.
Na kilka minut przed końcem pierwszej połowy znów swą szansę mieli piłkarze Augsburga. Tobias Werner doszedł do świetnego podania, jednak przekombinował w polu karnym i kolejna okazja na zdobycie gola przepadła. Minutę później piękną akcję gospodarzy na bramkę zamienił znów Won Ji. Sędzia dopatrzył się jednak za wysoko podniesionej nogi Koreańczyka, z czym trudno było się zgodzić. Pierwsza część gry to zdecydowana przewaga piłkarzy Augsburga, którzy raz po raz stwarzali bardzo groźne sytuacje. Brakowało trochę szczęścia, aby wygrywać większą liczbą goli, mimo to jedna bramka gospodarzy i tak była na wagę złota. Drużyna trenera Wienzierla grała bardzo słabo, pozwalając rywalom na bardzo wiele we własnym polu karnym.
Druga połowa rozpoczęła się od kiksa Carlosa Zambrano, który sprezentował wyborną sytuację Moldersowi. Ten jednak w sytuacji sam na sam z bramkarzem fatalnie uderzył obok bramki. Piłkarze Eintrachtu znów wyszli na boisko bez ochoty do gry. Gospodarze nękali frankfurtczyków ciągłymi atakami, w których zazwyczaj brakowało bardzo niewiele, aby podwyższyć wynik. Bramka wisiała w powietrzu od kilkudziesięciu minut i w końcu padła. Strzelcem w 55. minucie znów był Dong-Won Ji. Ponownie błąd popełnili defensorzy Eintrachtu, co skrzętnie wykorzystali gospodarze, uruchamiając świetnego Koreańczyka, który strzałem w stronę drugiego słupka pokonał Nikolova.








