Lechia pokonała po jednostronnym widowisku Cracovię 2:0. Zadowoleni mogą być kibice Legii, której udało się wreszcie odnieść ligowe zwycięstwo.
Lechia Gdańsk – Cracovia Kraków
Obydwa zespoły zaczęły to spotkanie dość asekuracyjnie. Widać było, że żadna z drużyn nie chce stracić bramki. Pierwszą groźną akcję, gospodarze przeprowadzili dopiero w 37. min i od razu dała ona efekt w postaci bramki. Rajdem z prawej strony ruszył Rogalski, który dośrodkował piłkę, a czyhający w polu karnym Kaczmarek po przyjęciu piłki zdołał minąć Karwana i umieścić piłkę w siatce.
Cracovia odpowiedziała niemal natychmiast, jednak Karwan nie potrafił opanować piłki, wynikiem czego obrońcy wybili futbolówkę na aut.
Na początku drugiej połowy doskonałą okazję do zdobycia gola mieli gospodarze, jednak Buzała nie trafił do pustej bramki. Cracovia nie umiała odpowiedzieć na ataki gdańszczan, a w ostatniej minucie meczu, sytuację wyjaśnił Kowalczyk, który po zagraniu Mysona, pewnie pokonał Cabaja.
Było to 10 z rzędu spotkanie, wygrane na własnym terenie przez Śląsk.
Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok
Ku rozpaczy kibiców gospodarzy, to ”Jaga” zaczęła z większym impetem, jednak nie udało im sie wykorzystać optycznej przewagi.
W miarę upływu czasu, Legia przejmowała inicjatywę. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili już w 6 min. kiedy Iwański będąc w polu karnym oddał silny strzał, jednak prosto w ręce Lecha. Gospodarze cały czas panowali nad sytuacją na boisku. Z dobrej strony pokazał się Szałachowski, który kilkukrotnie ”zakręcił” obrońcami Jagiellonii. W 37′ Szałachowski ponownie minął zawodników gości, jednak jego podanie zmarnował Rybus który kopnął za lekko.
W przerwie za Rybusa wszedł Chinyama, który miał postraszyć bramkarza rywali mocnymi strzałami, bo mimo, że gospodarze mieli ogromną przewagę nie umieli udokumentować lepszej gry.
W 55 min. genialnym zagranie pokazał sie Iwański, który zagrał wprost pod nogi nie pilnowanego Radovicia, a ten z bliskiej odległości pokonał golkipera ”jagi”. Po tej akcji piłkarze z Łazienkowskiej nie zwalniali tempa.
W końcówce gra się wyrównała. Legioniści cały czas siedzieli
na połowie przeciwnika, ale przynosiło to efektów bramkowych. Kiedy wydawało się, że nic już ciekawego nie wydarzy się na bosku, Roger podał precyzyjnie do Radovicia, który minął bramkarza i po raz drugi wpakował piłkę do siatki, już
w 92 min.
Dla Legii był to ostatni sprawdzian przed rewanżowym pojedynkiem z FK Moskwa. W grze warszawiaków widać poprawę w stosunku do ostatnich meczy, jednak cały czas brakuje im skuteczności. Natomiast dla piłkarzy z Białegostoku była to 12 wyjazdowa porażka z rzędu.










