To nie żart. Polska przez Euro pokazała, że potrafi być groźna dla każdej drużyny na świecie. Nasi zawodnicy nie przegrali w regulaminowym czasie żadnego meczu na europejskim czempionacie, a na ten sukces złożyły się przede wszystkim świetne przygotowania do francuskiego turnieju. Jesteśmy świadkami narodzin kolejnej drużyny turniejowej, jak choćby mówi się o Niemcach czy Włochach? Z wielką satysfakcją możemy stwierdzić, że tak.
Problem, którego nie było?
Praktycznie od początku Euro większość drużyn asekurowała swoje wypowiedzi o turniejowych planach trudnym sezonem, jaki mają za sobą zawodnicy z topowych europejskich lig. Niby mądrze, w końcu niemal w każdej reprezentacji znajdziemy piłkarzy, którzy maja za sobą około 50 klubowych meczów. Nawet przy znakomitym przygotowaniu przed sezonem musiało to odbić się na zdrowiu graczy.
Polacy, mimo że czasem zdawali się znikać z boiska, oddając rywalom inicjatywę, bardzo dobrze wytrzymali dotychczasowe zawody pod kątem kondycji i fizjologii.
Zaskakująco przy tym zachowywali się przedstawiciele polskiej reprezentacji. Polacy pytani na poszczególnych konferencjach prasowych o przygotowanie do turnieju zawsze odpowiadali tak samo: jesteśmy dobrze przygotowani, indywidualizacja treningów, konsultacje z zawodnikami, jest dobrze. Wyglądało to na puste frazesy, które zwykł powtarzać każdy „medialny” trener przygotowania fizycznego.
Nic bardziej mylnego! Polacy, mimo że czasem zdawali się znikać z boiska, oddając rywalom inicjatywę, bardzo dobrze wytrzymali dotychczasowe zawody pod kątem kondycji i fizjologii. Ogromna w tym zasługa trenera Remigiusza Rzepki, który dba o właściwe przygotowanie motoryczne naszych bohaterów.
Nawałka–Rzepka, czyli duet doskonały
Remigiusz Rzepka pracę z drużyna narodową zna bardzo dobrze. Wszak był w sztabie Franciszka Smudy i przygotowywał zespół do Euro 2012, które odbywały się w Polsce i na Ukrainie. Jak powszechnie wiadomo, wówczas mistrzostwa zakończyły się klęską naszej drużyny. A pierwsze, co rzucało się w oczy, to słabe przygotowania naszych reprezentantów, ale czy to wina Rzepki? Śmiemy wątpić.
Wystarczyło, że Rzepka zaczął pracę ze starym znajomym z pracy w Górniku Zabrze – Adamem Nawałką – by gołym okiem widać było efekty. W eliminacjach do Euro Polacy wyglądali znakomicie, strzelali jak na zawołanie, ale przede wszystkim doskonale prezentowali się pod względem motoryki. Wystarczy wspomnieć wyjazdowe spotkanie z Gruzją, kiedy to przez cały mecz męczyliśmy się z gospodarzami, by w rezultacie lepiej wytrzymać trudy spotkania i tryumfować 4:0, strzelając gole w końcówce.
Zawodnicy zrobili swoje na boisku, natomiast bardzo cichymi, lecz istotnymi bohaterami Euro w naszym wykonaniu byli członkowie sztabu szkoleniowego z Adamem Nawałką na czele.
Właśnie mecz z Gruzją wydawał się najlepszą wizytówką współpracy na linii Nawałka – Rzepka. Współpracy, której najpiękniejsze owoce mogliśmy dostrzec na mistrzostwach Europy we Francji. Czymś cudownym było móc obserwować, jak Polska gra z mistrzami świata, w ogóle im nie ustępując. Przez całe Euro podopieczni Nawałki wyrośli na drużynę, z którą nikt nie chce grać.










