Dzieje się przy Bułgarskiej! Miał być jeden transfer, skończyło się na kilku. Kim są nowi zawodnicy „Kolejorza”?
Na pierwszy rzut oka można uznać, że królem zimowych polowań transferowych w naszej lidze został Lech Poznań. Nowi zawodnicy przedstawiani są jako młodzi, a zarazem bardzo doświadczeni, posiadający niezwykle bogate CV. I faktycznie, część z nich może pochwalić się występami w znanych, zagranicznych klubach. W rzeczywistości nie było jednak tak różowo, jak może się wydawać.
Zacznijmy może od najważniejszego nabytku Lecha, czyli definitywnego wykupienia Darko Jevticia z FC Basel. Skorża szybko oparł grę na 22-letnim pomocniku, czyniąc z niego kreatora gry drużyny. Jesienią to on kontrolował prędkość jazdy poznańskiej lokomotywy, raz przyspieszając, raz spowalniając. To zdecydowanie zawodnik, który może dać prztyczka w nos uznanemu za najbardziej kreatywnego w lidze Stiliciowi. Dotąd w Lechu rozegrał w lidze 18 meczów, strzelił przy tym cztery bramki i zanotował dwie asysty.
W Poznaniu powiększa się węgierska kolonia. Wskutek odejścia Huberta Wołąkiewicza wzmocnienia wymagała defensywa zespołu. Stąd też transfer Tamasa Kadara, którego do Lecha przymierzano już latem. – Szukaliśmy zawodnika, który da nam stabilizację i pewność w obronie. Nie możemy tracić tylu bramek, co jesienią. Tamas gra w reprezentacji, ponadto ma doświadczenie w grze na dużych stadionach. Nie wystraszy się presji i ambitnych celów – powiedział o nim wiceprezes klubu. Choć faktycznie to zawodnik, który regularnie gra w swojej kadrze, nie należy brać na poważnie jego występów w Anglii, o których media już zdążyły się rozpisać. To prawda, że był piłkarzem Newcastle United. Swoje jedyne występy w tym zespole zaliczył jednak, gdy „Sroki” grały w Championship i były to w większości epizody meczowe. Po awansie do Premier League był zawodnikiem rezerw i o grze w angielskiej elicie mógł co najwyżej pomarzyć. Nie poradził sobie na wypożyczeniu w Huddersfield Town, przeniósł się więc do Holandii, gdzie mimo występów w pierwszej połowie sezonu odszedł szybko na wypożyczenie do klubu z ojczyzny – Diosgyori, gdzie stał się kluczowym zawodnikiem i ostatecznie został tam na dłużej. Najważniejsze jednak, iż 24-latek przez ostatnie miesiące grał regularnie, co czyni go – mimo braku sukcesów w Anglii – realnym wzmocnieniem „Kolejorza”.
Drugim Węgrem jest wypożyczony na rok z możliwością wykupienia David Holman. Trzy lata młodszy od Kadara pomocnik nie występował jednak ostatnie pół roku z powodu odmy płuc. Mimo to w pozytywny sposób wypowiada się o nim Michał Nalepa, który reprezentuje barwy Ferencvarosu Budapeszt, właściciela Holmana. – Klub z Bułgarskiej słusznie więc zrobił, nie decydując się jeszcze na transfer definitywny zawodnika, który choć w poprzednim sezonie grał regularnie, obecnie jest towarem niepewnym. W przypadku gdy odpali, będzie można go pozyskać za korzystne pieniądze.










