O sporym pechu mogą mówić piłkarze Aston Villi. Nie dość, że stracili bramkę w ostatniej minucie spotkania, to jeszcze jej autorem był obrońca „The Villans”, Richard Dunne.
Mecz od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze. Najpierw strzał Shauna Wrighta-Phillipsa zablokował jeden z obrońców, a chwilę później piłka po uderzeniu Adela Taarabta trafiła w słupek. W 27. minucie kolejną szansę zmarnował Joey Barton, nie trafiając nawet w bramkę. W końcówce pierwszej części spotkania przebudzili się piłkarze gości, ale ani Barry Bannan, ani James Collins nie zdołali umieścić piłki w siatce.
Druga połowa rozpoczęła się bardzo pomyślnie dla przyjezdnych. W 58. minucie Armand Traote faulował w polu karnym, za co obejrzał żółty kartonik. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a okazji do objęcia prowadzenia nie zmarnował Barry Bannan. Po tym ciosie szkoleniowiec QPR zdecydował się zwiększyć siłę ofensywną swego zespołu, wprowadzając na boisko D.J. Cambpella. Od tego momentu gospodarze znów kontrolowali przebieg spotkania, lecz nawet duża ilość rzutów rożnych przez długi czas nie pozwalała wyrównać wyniku spotkania. W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartkę obejrzał Armand Traore i musiał opuścić plac gry. Kiedy wydawało się, że już nic złego nie może się wydarzyć, piłkę do własnej siatki wpakował Richard Dunne. Goście nie mieli już czasu, aby ponownie wyjść na prowadzenie, bo sędzia odgwizdał koniec spotkania.










