Derby Barcelony były hitem 5. kolejki Primera Division. Oprócz świetnego, piłkarskiego widowiska mogliśmy zobaczyć, w jakich stosunkach ze sobą pozostają (niestety!) kibice obu drużyn.
Wiadomo, że oba zespoły chciały zdobyć trzy punkty. Od pierwszego gwizdka to podopieczni Pepe Guardioli przystąpili do ataku, jednak dobrze zorganizowana defensywa Espanyolu skutecznie powstrzymywała akcje rywala. Gdy wydawało się, że bramka dla „Blaugrany” to kwestia czasu, w 21. minucie po błędzie Victora Valdesa piłkę w siatce umieścił Coro i na tablicy pojawił się wynik 1:0 dla Espanyolu. Przy takim stanie zakończyła się pierwsza połowa. Po zmianie stron Espanyol starał się kontrolować przebieg spotkania, jednak piłkarze FC Barcelony, rozdrażnieni utratą bramki i swoją „niemocą”, próbowali wyrównać. Atmosfera, która panowała na boisku, udzieliła się również na trybunach.
W 70. minucie doszło do ekscesów między kibicami obu drużyn. Chuligani Barcelony zaatakowali racami kibiców rywala, a ci zdemolowali bramę i rzucili się prosto na fanów „Blaugrany”. W tej sytuacji arbiter prowadzący to spotkanie zarządził przerwę. Na szczęście zamieszki zostały szybko opanowane i i po 10 minutach wznowiono mecz. Najwyraźniej uwagi trenera Guardioli w przerwie poskutkowały, gdyż w 84. minucie fatalny błąd linii defensywy Espanyolu wykorzystał Thierry Henry, doprowadzając do wyrównania. W doliczonym czasie gry, tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego, w polu karnym sfaulowany został Samuel Eto’o, a gola z jedenastu metrów zdobył Leo Messi, dając tym samym Barcelonie kolejne trzy punkty.
Mecz, mimo że zakończył się wynikiem 1:2, jeszcze długo będzie na ustach nie tylko kibiców, ale przede wszystkim działaczy. Wiadomo, że FC Barcelona poniesie konsekwencje za zachowanie chuliganów. Jak wysokie będą to kary? Dowiemy się w ciągu najbliższych dni.










