W ostatnim spotkaniu 19. kolejki polskiej ekstraklasy PGE GKS Bełchatów zremisował u siebie z Górnikiem Zabrze 1:1. Bramkę dla gospodarzy zdobył Nowak, goście odpowiedzieli niesamowitym trafieniem Pazdana. Bełchatowianie całą drugą połowę grali w dziesięciu, ponieważ czerwoną kartkę obejrzał Popek.

Spotkanie nieco lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy w swoich poczynaniach byli bardziej zdecydowani i agresywniejsi. Bez zarzutu spisywała się jednak defensywa zabrzan. Tymczasem już w 9. minucie to goście mogli prowadzić. Piłkę po ładnym, prostopadłym podaniu otrzymał Nakoulma, który wpadł w pole karne bełchatowian, ale jego dogranie zablokował obrońca gospodarzy. W 18. minucie groźnie zrobiło się pod bramką Skorupskiego. Dobrym dośrodkowaniem popisał się Kosowski, ale piłka po strzale Giela o dobry metr minęła słupek. Chwilę później nieźle z 20 metrów uderzał Kwiek, ale jego strzał był niecelny. W akcjach obu zespołów obserwowaliśmy sporo niedokładności, choć lepsze wrażenie sprawiali przyjezdni, którzy starali się cierpliwie konstruować swoje ataki.
W 23. minucie powinno być 1:0. Świetnie z prawej strony pokazał się Kosowski, który ograł Magierę, a następnie dograł do niepilnowanego Fonfary. Napastnik Bełchatowa czekał z uderzeniem na tyle długo, że obrońcy zabrzan zdążyli się we wszystkim połapać. Chwilę później po strzale Wróbla Skorupski piękną paradą uratował swój zespół od straty bramki. Z czasem napór gospodarzy rósł i tylko kilogramy szczęścia uchroniły gości od straty gola w 30. minucie. Z lewej strony świetnie dośrodkował Popek, ale Wróbel z najbliższej odległości trafił w poprzeczkę.

Rozochoceni piłkarze Kamila Kieresia nie przestawali atakować, natomiast Górnik ograniczył się do ryglowania dostępu do własnej bramki. A ponieważ futbol pełen bywa paradoksów, to właśnie górnicy mogli, a nawet powinni prowadzić od 44. minuty. Arbiter podyktował rzut karny za rzekomy faul Popka na Kwieku, jednocześnie pokazując żółtą kartkę obrońcy bełchatowian. Z racji tego, że było to drugie upomnienie piłkarza, to gospodarze od tego momentu zmuszeni byli grać o jednego zawodnika mniej. Sprawiedliwości stało się jednak zadość. Nakoulma fatalnie wykonał rzut karny, intencję reprezentanta Burkina Faso wyczuł Sapela i w efekcie wciąż mieliśmy remis. Po chwili sędzia zakończył pierwszą część spotkania.












