Zagłębie Lubin uporało się na swoim boisku z Polonią Bytom. Widowisko nie było pierwszej klasy, o zwycięstwie zadecydował indywidualny błysk Pawłowskiego, który był autorem obu trafień.

Pierwsza połowa spotkania, delikatnie mówiąc, kibiców nie rozpieściła. Tempo meczu stało na bardzo niskim poziomie, gra wyglądała tak, jakby żadnej z drużyn nie zależało na zwycięstwie. Inicjatywa należała co prawda do Zagłębia, ale nie umiało ono stworzyć sobie klarownych sytuacji. Gospodarze urządzili konkurs niecelnych strzałów, przez co spotkanie wyglądało bardziej jak mecz rugby niż piłki nożnej. Plizga, Abwo, Pawłowski, Rymaniak i Dąbrowski – cała piątka musi podczas najbliższych treningów zwrócić szczególną uwagę na celność uderzeń. Najbliżej celu był Traore, który w 28. minucie stworzył sobie miejsce do oddania strzału przed własnym polem karnym, ale jego uderzenie także okazało się niedokładne.
Tempo gry w drugiej połowie również pozostawiało wiele do życzenia, mimo to obie drużyny stworzyły sobie kilka groźnych okazji. W 63. minucie bliski szczęścia był Abwo, dobrą interwencją popisał się jednak Juszczyk. 60 sekund później w odpowiedzi uderzył Radzewicz, ale futbolówka wylądowała na poprzeczce. Bardzo aktywny był Pawłowski, jego strzały lądowały albo ponad bramką, albo w rękach golkipera bytomian. Juszczyk nie był jednak nieomylny. Skapitulował w 86. minucie – z piłką do środka zszedł Pawłowski, po czym zdecydował się na oddanie strzału. Uderzenie nie było najwyższej klasy, mimo to fatalnie zachował się były golkiper Wisły Kraków i to jego konto obciąża stracony gol. Reprezentant Polski skopiował bramkową akcję w doliczonym czasie gry. Tym razem Juszczyk nie miał jednak nic do powiedzenia, piłka odbiła się jeszcze od słupka, po czym przekroczyła linię bramkową.











