W meczu Jagiellonii z Lechią w drugiej połowie zagrał Jan Pawłowski. Młody zawodnik oddał dwa strzały. Po spotkaniu podzielił się swoimi wrażeniami.
To był występ, w którym się pokazałeś, jak go oceniasz?
Myślę, że zawsze mogło być lepiej. Najgorzej chyba nie było. Moim zdaniem to nie był jakiś dobry występ. Oddałem dwa strzały, ale tak poza tym oceniam go średnio.
Wszedłeś, kiedy był remis, wszyscy oczekiwali zwycięstwa. Jesteś młodym piłkarzem, który nie ma ligowego doświadczenia. Jak zniosłeś ten ciężar?
Podszedłem do meczu jak do każdego innego. Starałem się nie myśleć o tym, że to jest dopiero mój drugi mecz w ekstraklasie. Staram się grać normalnie, tak jak potrafię. Nie myślałem o randze tego meczu.
Trochę tremy było widać.
Tak, przy pierwszych zagraniach trochę tremy było, ale z każdą minutą byłem coraz bardziej rozluźniony i było lepiej.
Tego luzu może trochę brakowało, ale oddałeś dwa strzały.
Pierwsze koty za płoty. Myślę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej, będę łapał więcej luzu i może przy którymś meczu coś wpadnie.
Masz się od kogoś uczyć, takie piętki…

Wirtuozeria, naprawdę. Jestem pod wielkim wrażeniem. Na każdym treningu mogę podglądać zagrania, które nam serwuje Tomek. To jest bardzo dobry nauczyciel. Jestem w bardzo dobrym miejscu, mogę się od niego wiele nauczyć.
Trener Michniewicz stawia sprawę jasno – Jasiu to jest przyszłość, chce stawiać na Ciebie. Jak się z tym czujesz?
Bardzo dobrze. Przy pierwszym zespole jestem już prawie dwa lata, wtedy debiut miałem na jesieni, dwa sezony temu. Wreszcie dostałem poważniejszą szansę, bardzo się z tego cieszę. Mam nadzieję, że jej nie zmarnuję, że będę to wykorzystywał.