Bartłomiej Pawłowski jest w tej rundzie na ustach wszystkich kibiców Widzewa. Młody zawodnik strzelił już na wiosnę cztery bramki i jak sam zapowiada – to nie koniec, bo jego celem jest co najmniej sześć. Wczoraj zdobył gola niemal z zerowego kąta, popisał się także cudownym strzałem z rzutu wolnego, równie piękną interwencję zaliczył jednak bramkarz gliwiczan. Co po spotkaniu miał do powiedzenia Pawłowski? Przeczytajcie.
Jak to się dzieje, że w tak trudnych sytuacjach jest Pan w stanie pokonać bramkarza?
Powiem szczerze, że nie wiem, po prostu decyduję się na uderzenie i piłka wpada do bramki. Często podczas treningu mamy zajęcia strzeleckie, żeby poprawiać skuteczność z różnych pozycji – to na pewno procentuje.
Czego zabrakło, żeby pokonać Piasta?

Myślę, że skuteczności. Mieliśmy kilka dobrych sytuacji – może nie aż tak dużo, ale na pewno jakieś były. Przeciwnik po raz kolejny zaskoczył nas ze stałego fragmentu gry i nie ustrzegliśmy się tego samego błędu.
Szybko udało Wam się objąć prowadzenie, strzeliście bramkę już na początku spotkania.
Wiadomo, że mecz trwa 90 minut, strzelimy w 1. czy w 90. minucie – nie ma różnicy, ważne, żeby grać o zwycięstwo. Dzisiaj nam się niestety nie udało, ale mam wrażenie, że nasza gra wygląda troszkę lepiej niż ostatnio – może nie pierwsza połowa, jednak w drugiej było kilka dobrych okazji, które można było zamienić na bramkę.
Czy taki wynik z drużyną z górnej części tabeli może cieszyć?
Może cieszyć, na pewno. Przed meczem oczywiście liczyliśmy na zwycięstwo, ale musimy brać to, co mamy. Zawsze dobry jest punkcik, pniemy się w górę w tabeli.
Czymś Was Piast zaskoczył?
Jak wspomniałem, stałym fragmentem.
Wyrasta Pan na największą gwiazdę Widzewa wiosną.
Nie uważam się za gwiazdę. Po raz kolejny wykorzystałem podanie kolegi z drużyny, nie było za bardzo mojego udziału poza tym, że dołożyłem nogę.
Ale bramki wpadają, to już czwarta.
Jakoś wpadają, cieszmy się, że tak jest, mam nadzieję, że będzie ich więcej. Przed sezonem postawiłem sobie za cel, że strzelę sześć w tej rundzie, jest na to szansa.
Strzelił Pan w bardzo trudnej sytuacji, wydawało się, że raczej będzie Pan centrował, niż uderzał.
Widziałem, że bramkarz leci do mnie bardzo szybko, chciałem to wykorzystać, szukałem luki między jego nogą, udało mi się między dwoma trafić, cieszę się, że wpadło.











