Zagłębie Lubin pokonało Górnik Zabrze 2:0. Bohaterem pierwszoplanowym dzisiejszego pojedynku był Szymon Pawłowski, który dwukrotnie trafił do bramki strzeżonej przez Łukasza Skorupskiego. Była to pierwsza porażka Górnika w tym sezonie.
Dzisiejsze spotkanie było bardzo ważne zarówno dla jednej, jak i drugiej drużyny. Górnik Zabrze chciał utrzymać się w czubie tabeli, natomiast Zagłębie Lubin wydostać się z dolnej części i ze spokojem przystąpić do kolejnych spotkań.

Pierwsi bramce przeciwników zagrozili goście. Ich akcja była tak groźna, że zakończyła się trafieniem. Szymon Pawłowski uderzył zza pola karnego, a Łukasz Skorupski, bramkarz Górnika Zabrze, nie poradził sobie z precyzyjnym uderzeniem. Chwilę potem znowu bardzo niebezpiecznie było pod bramką Skorupskiego. Arkadiusz Woźniak mocno uderzał, ale jego strzał nie znalazł drogi do siatki.
W 34. minucie wreszcie doczekaliśmy się groźnego uderzenia „Górników”. Do rzutu wolnego podszedł Kwiek, ale minimalnie chybił. Chwilę później znowu wyrównującego gola próbowali zdobyć zabrzanie. Milik zagrał na głowę Szeweluchina, a ten nie trafił w światło bramki. W pierwszych 45 minutach mieliśmy dwa różne okresy gry obu zespołów. W pierwszej części przewagę wypracowali sobie „Miedziowi”, natomiast w ostatnich minutach warunki dyktowali gospodarze. Jedno było pewne – po gwizdku sędziego rozpoczynającym drugą połowę zawodnicy obu ekip sprezentują nam wielkie emocje.
Pierwszy raz bardzo ciekawie pod bramką było w 60. minucie. Pawłowski ograł ukraińskiego obrońcę Górnika, ale trafił w dobrze ustawionego golkipera. Kilka sekund później to „Górnicy” mogli zdobyć bramkę. Paweł Olkowski bardzo mocno uderzył, piłka odbiła się jeszcze od zawodnika z Zagłębia i futbolówka minęła słupek.
W 73. minucie mieliśmy już 2:0. Mariusz Przybylski sfaulował Łukasza Hanzela 20 metrów przed bramką. Do piłki podszedł strzelec pierwszego gola dla „Miedziowych”, Szymon Pawłowski, i pięknym strzałem zaliczył drugie trafienie. Ręce same składały się do oklasków. Kibice w Zabrzu z niedowierzaniem patrzyli na rozwój sytuacji na boisku. Dziesięć minut później kontaktową bramkę mógł zdobyć Mariusz Przybylski, ale jego strzał pozostawiał wiele do życzenia.
Do końca spotkania nie mieliśmy już żadnych ciekawych akcji. Patrząc na przedmeczowe spekulacje i statystyki, to Górnik był zaliczany do faworyta. Zawodnicy Pavla Hapala zdołali stanąć na wysokości zadania i zwyciężyli Górnik 2:0. Potwierdza to tylko jedno – nasza liga jest bardzo nieprzewidywalna i każdy może wygrać z każdym.











