W drugi weekend sierpnia rozgrywki rozpoczęła angielska Premiership. W pierwszej kolejce Tottenham zremisował bezbramkowo z Manchesterem City 0:0. Według napastnika „Spurs”, Romana Pawliuczenki, jego klubowi należało się wysokie zwycięstwo.
– Powinniśmy byli wygrać różnicą dwóch, a nawet trzech bramek. Taka jest piłka nożna. Bywa tak, że cały mecz rozgrywa się tylko na jednej połowie. Wczoraj (sobota) piłka trafiała w słupek, a bramkarz spisywał się tak, jakby było ich tam dwóch. Bywa tak, ale nic nie szkodzi. Manchester City to dobra drużyna z bogactwem piłkarzy i myślę, że będzie walczyć o miejsce w trójce. Taki wynik to nie najgorszy rezultat – stwierdził Pawliuczenko.
Obie ekipy poprzedni sezon kończyły w bardzo odmiennych nastrojach. Mający walczyć o Ligę Mistrzów Manchester City przegrał ją, zajmując piąte miejsce w tabeli. Wyprzedził go między innymi Tottenham.










