Mariusz Pawełek nie zagrał w meczu 1/16 finału REMES Pucharu Polski z Lechią II Gdańsk, poczynania kolegów oglądając z ławki rezerwowych. Jakie bramkarz Wisły Kraków ma spostrzeżenia z tego spotkania i jak ocenia szanse Białej Gwiazdy w starciach z Arką Gdynia w 7. kolejce ekstraklasy i z Tottenhamem w rewanżowym meczu I rundy Pucharu UEFA?
Jak ocenia Pan mecz z Lechią II Gdańsk?
Trzeba powiedzieć, że młodzi zawodnicy Lechii trochę nam przeszkadzali i mocno się spięli na to spotkanie, zwłaszcza w pierwszej połowie. Dotyczy to przede wszystkim bramkarza (Dominika Sobańskiego – przyp. mk), który rozgrywał taką „życiówkę”, że na początku strasznie trudno mu było strzelić gola. Sytuacje były, zwłaszcza na początku, kiedy groźnie strzelali Arkadiusz Głowacki i Grzegorz Kmiecik, i gdyby wykorzystali swoje okazje, wynik na pewno byłby wyższy. Na szczęście jednak w drugiej połowie strzeliliśmy trzy gole i awansowaliśmy do 1/8 finału REMES Pucharu Polski. Cieszymy się z tego bardzo, tak samo jak z tego, że w końcu wracamy do Krakowa, bo ten ostatni tydzień był dla nas ciężki i bardzo napięty.
W 7. kolejce ekstraklasy gracie z Arką Gdynia. Czy w takim razie mecz z Lechią II Gdańsk – innym zespołem z Trójmiasta – traktowaliście jako próbę generalną przed starciem z żółto-niebieskimi?
Raczej nie. Przede wszystkim chcieliśmy wygrać ten mecz i awansować dalej. Wiadomo, że rezerwy Lechii to nie pierwszy zespół, więc nie był to przeciwnik z najwyższej półki. Z drugiej strony dobrze wiemy, że potyczki z drużynami młodzieżowymi są bardzo trudne, o czym przekonaliśmy się już wcześniej, grając sparingi z rezerwami Wisły, które również grają w Młodej Ekstraklasie. Zawsze początek jest ciężki, ale jak już później zdobywa się bramkę, wkrótce posypują się kolejne. Na pewno każdy z chłopaków zostawił na boisku sporo zdrowia i odrobił swoją pracę domową.
Myślicie już o rewanżowym meczu I rundy PU z Tottenhamem?
Na razie najważniejsza jest ekstraklasa i najbliższy mecz z Arką Gdynia. Na tym w tej chwili skupiamy się przede wszystkim. O rewanżu z Tottenhamem będziemy myśleć tuż po potyczce z żółto-niebieskimi.










