Aktualny mistrz Polski, Śląsk Wrocław, po 16 kolejkach T-Mobile Ekstraklasy zajmuje czwartą lokatę. Czy wrocławian stać na obronę mistrzostwa Polski? Między innymi na ten temat rozmawialiśmy z obrońcą drużyny z Dolnego Śląska Mariuszem Pawelcem.
Jak podsumuje Pan rok 2012? Czy był on udany dla Pana?
Myślę, że tak. Zdobyć mistrzostwo Polski nie udaje się każdemu zawodnikowi, a mnie się udało, dzięki czemu spełniłem swoje marzenie. Do tego miałem okazję grać w europejskich pucharach, zbierając cenne doświadczenie. Na pewno był to dla mnie rok udany.
Jaką ocenę w skali szkolnej wystawiłby Pan Śląskowi za rundę jesienną?
Myślę, że poprawną. Miejsce, które zajmujemy, nie jest złe, jednak stać nas na obronę tytułu mistrzowskiego i tego będę się trzymał, bo naprawdę mocno wierzymy w obronę mistrzostwa!
Rundę wiosenną Śląsk Wrocław rozpoczął od zwycięstwa nad Widzewem Łódź 2:1. Czy to zwycięstwo to mały krok w stronę obrony tytułu mistrzowskiego?
Sądzę, że tak. Zrobimy wszystko, będziemy walczyć do ostatniej kolejki, aby obronić tytuł mistrzowski. Jednak łatwo nie będzie, bo każdy chce zdobyć to trofeum. Co do meczu z Widzewem, to na pewno nie był on łatwy. Widzew postawił trudne warunki gry, ale na szczęście wygraliśmy. Nasza drużyna pokazała, że ma charakter oraz potencjał. Bo naprawdę drzemie w nas wielki potencjał. Pokazaliśmy także ambicję, którą posiadamy.
W niedzielę Śląsk zmierzy się z Koroną Kielce. Czy będzie to trudniejsze spotkanie niż z Widzewem Łódź?
Każde spotkanie w ekstraklasie jest trudne, nie ma spotkań łatwych. W niedzielę w Kielcach czeka nas bardzo, bardzo trudne zadanie, jakim jest pokonanie miejscowej Korony. Jednak tanio skóry nie sprzedamy! Jedziemy tam bardzo zmobilizowani i zmotywowani, aby odnieść tam zwycięstwo! Na pewno będzie to ciekawe spotkanie.
Korona jest znana z bardzo agresywnej gry. Czy tego będziecie się w niedzielę najbardziej obawiać?
No tak… Korona gra twardo, jednak jest to piłka nożna. W futbolu nie ma mięczaków. Zaręczam, że żaden zawodnik Śląska w tym spotkaniu nogi nie odstawi.
Wczoraj po wielkiej dramaturgii zwyciężyliście z Flotą Świnoujście w Pucharze Polski 3:2. Oczekiwał Pan tego, że będzie to dla Was trudne spotkanie?
Tak. Flota to lider I ligi, więc wiedzieliśmy, że czeka nas trudne spotkanie. Druga sprawa: każda drużyna z niższej ligi jest uskrzydlona tym, że może grać z klubem z ekstraklasy, i chce się pokazać z jak najlepszej strony. Spotkanie to nie układało nam się po myśli, bo już w pierwszych minutach meczu strzelono nam bramkę, plus straciliśmy zawodnika, bo zobaczył czerwoną kartkę. Graliśmy w osłabieniu prawie godzinę. Było naprawdę trudno. Jednak pokazaliśmy monolit. W szatni powiedzieliśmy sobie, że musimy zrobić wszystko, aby to spotkanie wygrać, i tak się stało.
Od dzisiaj ma Pan nowego kolegę w zespole – Adama Kokoszkę. Myśli Pan, że jest to zawodnik, który jest w stanie zastąpić Tomasza Jodłowca?










