Karny dla Jagiellonii Białystok w meczu ze Śląskiem Wrocław wzbudza spore kontrowersje. To właśnie dzięki niemu białostoczanie zdobyli jeden punkt. Mariusz Pawelec uważa, że „jedenastka” nie powinna zostać podyktowana.
To właśnie po faulu obrońcy Śląska arbiter wskazał na jedenasty metr. Sam Pawelec twierdzi jednak, że Piotr Kupisz przeskoczył nad jego nogami, a potem padł na murawę. – W stu procentach jestem przekonany, że karnego nie było. Po tej sytuacji Kupisz śmiał mi się prosto w oczy, bo wiedział, że nie było między nami żadnego kontaktu. Wystawiłem nogę, ale zdążyłem ją cofnąć, a Kupisz nade mną przeskoczył, a ja na pewno nie spowodowałem jego upadku. Po meczu powiedziałem arbitrowi, że zostaliśmy skrzywdzeni. Już w pierwszym jesiennym meczu z Jagiellonią powinniśmy zdobyć trzy punkty, teraz też liczyliśmy na większą zdobycz. Niestety, ten niesłusznie podyktowany rzut karny zdecydował, że wracamy z jednym punktem. Na pewno w jakimś stopniu to boli, ale z drugiej strony remis w Białymstoku też jest pozytywnym rezultatem.
Bramkarz Jagiellonii, Grzegorz Sandomierski, nie uważa się za bohatera tego pojedynku. – Na pewno nie czuję się bohaterem meczu, zresztą wolę, żeby byli nimi gracze ofensywni. Żaden remis nas nie zadowala, tym bardziej osiągany przed własną publicznością. Zadowalające jest tylko to, że – choć przegrywaliśmy – udało nam się dogonić Śląsk. Szkoda tylko, że nie potrafiliśmy strzelić jeszcze jednego, zwycięskiego gola. Nie wróciliśmy na fotel lidera, ale nadal jesteśmy w grze o mistrzostwo Polski.










