Przed sezonem mało kto stawiał drużynę Śląska w gronie drużyn mających walczyć o mistrzostwo Polski. Tymczasem wrocławianie dość niespodziewanie zajęli drugie miejsce w Ekstraklasie, które premiowane jest grą w Lidze Europejskiej. Patrząc na grę podopiecznych Oresta Lenczyka, można jednak śmiało stwierdzić, iż miejsce w pucharach im się należało. O pełnym sukcesów sezonie rozmawialiśmy z Mariuszem Pawelcem, jednym z filarów defensywy Śląska.
Ligowy sezon rozpoczęliście dość słabo. Jednak fantastyczna passa po zmianie trenera sprawiła, że jesteście wicemistrzami Polski. Czy przyjście Oresta Lenczyka było kluczowym momentem tego sezonu?

Trzeba przyznać, że już wcześniej graliśmy nie najgorzej. Za trenera Tarasiewicza również potrafiliśmy grać niezłą piłkę. Brakowało po prostu punktów. Przyjście trenera Lenczyka sprawiło, że zaczęło to wyglądać coraz lepiej jeśli chodzi o zdobycze punktowe, a wiosną byliśmy już naprawdę w świetnej formie, ponieważ prawie w każdym meczu zdobywaliśmy cenne oczka, które pozwoliły nam zdobyć wicemistrzostwo Polski.
Jakie szczególne cechy trenera Lenczyka pozwoliły mu stworzyć ze Śląska tak dobry zespół?
Wiadomo, że każdy trener ma swój warsztat pracy. Trener Lenczyk jest bardzo doświadczonym szkoleniowcem i w wielu klubach osiągał sukcesy. Po przyjściu do Śląska zdecydował, że musimy trochę mocniej popracować nad siłą i jak widać, dało to bardzo dobre efekty. Trener poprawił również nasze ustawienie na boisku, dzięki czemu byliśmy w stanie tak dobrze wypaść w minionych rozgrywkach.
W którym momencie pomyśleliście sobie, że europejskie puchary są na wyciągnięcie ręki?
Nie skupialiśmy się na tym, by walczyć o puchary. Chcieliśmy wygrywać w każdym meczu i skupialiśmy się tylko i wyłącznie na następnym spotkaniu. Każdy mecz był dla nas jednakowo ważny i myślę, że to również przyczyniło się do naszego sukcesu. A jeśli miałbym już wymieniać konkretne spotkanie, to byłby to ostatni mecz z Arką, kiedy to faktycznie uwierzyliśmy, że Liga Europejska jest już blisko Wrocławia i trzeba zrobić wszystko, żeby nie stracić tej szansy.
Kto jest według Pana liderem zespołu? Wydawało się, że jest nim Sebastian Mila, ale jak widać po meczu z Arką, w którym ten zawodnik nie zagrał, potraficie sobie poradzić także bez niego.
Naszą siłą jest wyrównana ławka rezerwowych. Każdy, kto wchodzi na boisko, jest w stanie wnieść coś do gry. W zakończonym niedawno sezonie było kilka kontuzji, były kartki. Na szczęście wszyscy rezerwowi doskonale wywiązywali się ze swojej roli i potrafili godnie zastąpić kolegów. Śląsk to monolit, w którym siły rozkładają się jednakowo między wielu zawodników. To kolejny czynnik, który przyczynił się do wywalczenia przez nas wicemistrzostwa.













