W czwartkowy dzień na boisku w Krakowie los skojarzył ze sobą drużyny Cracovii i Zagłębia Lubin. Spotkanie to zakończyło się remisem 2:2. Gole dla gości zdobywali Traore i Plizga. Dla miejscowych trafiali Trivunović i Suvorov.
Pierwszą groźną sytuację na stadionie przy ulicy Kraszewskiego stworzyli gospodarze. W 4. minucie po rzucie wolnym wykonywanym przez Suvorova piłka minęła lewy słupek bramki Bojana Isailovicia. W pierwszym kwadransie mogliśmy obserwować jedynie walkę w środkowej części boiska, gdyż obie jedenastki za bardzo nie kwapiły się do tego, by odważniej zaatakować. Kibice na kolejną składną akcję swojego zespołu musieli czekać aż do 19. minuty, kiedy na strzał zza pola karnego zdecydował się Łukasz Hanzel. Tym uderzeniem zmusił Wojciecha Kaczmarka do wybicia futbolówki na rzut rożny.

Po tym stałym fragmencie gry „Miedziowi” objęli niespodziewane prowadzenie. Zupełnie niepilnowany w polu karnym „Pasów” Mouhamadou Traore po doskonałym dośrodkowaniu głową wpakował piłkę do siatki. Winę za straconego gola ponosi niewątpliwie golkiper gospodarzy, który nie wyszedł ze swojej bramki, a goście bezlitośnie wykorzystali nadarzającą się okazję. Na odpowiedź miejscowych musieliśmy czekać do 26. minuty. Odważnie w pole karne gości wszedł Visnakovs, oddał silny strzał, po którym interweniować musiał Isailović.
Cracovia dopięła swego na dziesięć minut przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę. Bezpośrednio z rzutu wolnego technicznym uderzeniem z lewej nogi popisał się Milos Kosanović i mieliśmy 1:1. Serbski defensor przymierzył tak precyzyjnie, że golkiper Zagłębia nawet się nie ruszył. W dalszej fazie meczu zawody się zaostrzyły, czego efektem były dwie żółte kartki pokazane przez arbitra z Zabrza. Mimo niezbyt porywającego widowiska pierwsza połowa zakończyła się bramkowym remisem.
W drugą odsłonę lepiej weszli podopieczni Szatałowa, którzy jak najszybciej chcieli wyjść na prowadzenie. Po wybiciu piłki przez obrońców z Lubina dopadł do niej Vladimir Bojlević, ale uderzył nad poprzeczkę. Chwilę później najlepszą okazję w tym spotkaniu miało Zagłębie. W sytuacji sam na sam z Kaczmarkiem znalazł się Łukasz Hanzel i tylko dzięki świetnej paradzie będącego ostatnio w wybornej formie golkipera „Pasów” wynik nie uległ zmianie.












