Cracovia Kraków nie powiększyła wczoraj swojego dorobku punktowego w meczu z Widzewem i wciąż zamyka tabelę T-Mobile Ekstraklasy. „Pasy” nie potrafiły nawet wykorzystać przewagi liczebnej na boisku. Trener Dariusz Pasieka nie krył swego rozczarowania.

Szkoleniowiec krakowian zadawał sobie sprawę z wagi wczorajszego meczu i bardzo liczył na to, że uda się wywieźć z Łodzi komplet punktów.
– Nie ulega wątpliwości, że przegraliśmy dziś bardzo ważne spotkanie, choć wcale nie musieliśmy tego pojedynku przegrać. Mecz ułożył się tak, że graliśmy właściwie 75 minut w przewadze, ale za wiele z tego nie wynikało. Bramkę straciliśmy po przypadkowej akcji, zderzyli się van der Biezen z Kaczmarkiem, piłka odbiła się od Nykiela. Choć byliśmy w przewadze – w tej sytuacji było nas bodajże siedmiu na trzech – piłka wpadła pod nogi Oziębały, który nie miał problemów ze strzeleniem bramki – tak opisał stratę gola przez swój zespół.
– Później cały czas goniliśmy wynik, drużyna Widzewa cofnęła się bardzo głęboko, było nam bardzo trudno stworzyć jakieś sytuacje. Mimo to akcje oskrzydlające doprowadziły do kilku momentów, w których mogliśmy pokusić się o strzelenie bramki. Na pewno dobry mecz rozegrał bramkarz Widzewa. Później wdarło się w nasze szeregi trochę zdenerwowania, bo czas biegł bardzo szybko. Nie udało nam się, niestety, strzelić bramki wyrównującej. Jestem bardzo zawiedziony wynikiem – stwierdził Pasieka.
Czy szkoleniowiec „Pasów” będzie miał powody do radości po następnym spotkaniu?











