Długo oczekiwana konferencja prasowa, na której szkoleniowiec Arki Gdynia, Dariusz Pasieka, mógł być w pełni zadowolony, odbyła się po spotkaniu z Cracovią. Gdynianie po golach z drugiej połowy zwyciężyli 2:0, dzięki czemu zanotowali awans w ligowej tabeli. Na konferencji czynny udział brał redaktor Dawid Kowalski, zadając szkoleniowcowi kilka pytań.
Niecodzienną konferencję prasową zwołano z powodu rywala, z jakim przyszło grać Arce w piątkowe popołudnie. Opiekun Cracovii, Orest Lenczyk, nie ma bowiem w zwyczaju dzielić stolika z trenerem przeciwnej drużyny, argumentując to niechęcią słuchania komentarzy na temat swoich opinii. Na pierwszy ogień wyszedł więc Dariusz Pasieka, który z zadowoleniem skomentował spotkanie.

Dariusz Pasieka: Nie ulega wątpliwości, że jesteśmy dzisiaj bardzo szczęśliwi, że udało nam się zdobyć trzy punkty. Myślę, że drużyna zasłużyła sobie grą, zaangażowaniem na to, żeby ten mecz wygrać. Co prawda nie stworzyliśmy za dużo sytuacji, nie był to może też mecz, który przyciągał pięknem, ale zapadnie w pamięć ze względu na wygraną na własnym stadionie po tak długim czasie. Uważam, że moja drużyna zaprezentowała się bardzo konsekwentnie, dobrze taktycznie, bowiem popełniliśmy w obronie bardzo mało błędów. To, że sytuacje stwarzamy, pokazaliśmy już w poprzednich spotkaniach, lecz to dzisiaj je wykorzystaliśmy. Przed nami jednak jeszcze dziewięć meczów, a zwycięstwo odnieśliśmy w najlepszym momencie, kiedy presja na nas była coraz większa.
Dzisiaj gracie na tak zwane zero z tyłu. W składzie bowiem zobaczyliśmy dwie zmiany – na środku obrony pojawił się doświadczony Dariusz Ulanowski, a rolę defensywnego pomocnika pełnił Adrian Mrowiec. Golkiper Norbert Witkowski nie miał też dzisiaj wiele pracy. Czy to właśnie w tych dwóch nowych zawodnikach w składzie należy upatrywać dobrą grę obronną?
Tak. Dzisiaj bardzo dobrze się asekurowali obaj środkowi obrońcy – Maciek Szmatiuk i Darek Ulanowski. Wiedziałem po meczach sparingowych, że jeśli dojdzie do takiej sytuacji, że zabraknie nam kogoś w defensywie, to w każdej chwili mogę liczyć na Darka. Pokazał niesamowitą rutynę, doświadczenie, wygrał też parę ważnych pojedynków, bądź co bądź, z jednym z lepszych napastników w polskiej lidze. Nie dopuścił przez to do tego, żeby Norbert miał dzisiaj dużo pracy. Co do Adriana, wykonał – tak jak jego nazwisko mówi – mrówczą robotę. Inna sprawa, że jest on narażony na żółte kartki przy grze, jaką prezentuje. Myślę jednak, że taka twarda gra i wstawienie nogi gdzie trzeba, podrywa do boju kolegów z drużyny, jak również publiczność, która pozytywnie na tego typu zagrania reaguje.











