Menadżer Newcastle United postanowił wstawić się za Joey’em Bartonem. Angielski pomocnik był bohaterem wczorajszego starcia przeciwko Arsenalowi, to głównie przez niego z boiska wyleciał Gervinho.
O Joey’u Bartonie jest ostatnio w Anglii bardzo głośno. Najpierw za sprawą krytyki zarządu, jaką napisał na Twitterze, a teraz przez jego starcia z Gervinho. W sobotę Newcastle United na St. James Park podejmowało Arsenal Londyn. W 76. minucie meczu Gervinho po interwencji Tiote zanurkował w polu karnym i domagał się rzutu karnego, Barton podszedł do niego i chwycił go za koszulkę i podniósł. Ten gest rozzłościł mocno reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej, który uderzył Anglika w twarz. Za ten czyn otrzymał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko. Barton był bohaterem jeszcze jednego starcia, wcześniej Alex Song z premedytacją przydepnął jego mięsień, jednak to zachowanie nie zostało dostrzeżone przez arbitra.
Arsene Wenger twierdzi, że Barton również powinien otrzymać za swoje zachowanie czerwoną kartkę. Jednak w obronie swojego zawodnika staje menadżer „Srok”, Alan Pardew.
– Po pierwsze, Gervinho ewidentnie zanurkował, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Każdemu piłkarzowi podnosi się wtedy ciśnienie, nie mówiąc już o Bartonie. Potem zrobiło się zamieszanie. Joey nigdy nie podniósł ręki ani niczego nie zrobił, a facet [Gervinho – przyp. red.] go uderzył w twarz – powiedział Pardew.










