To był wymarzony początek dla Pogoni Szczecin! Podopieczni Artura Skowronka nie dali szans Zagłębiu Lubin, które rozbili 4:0! Dorobek strzelecki podzielili między sobą: Andradina, Traore, Bonin i Djousse.

Jeśli można było się spodziewać, że to goście od pierwszych minut będą dyktować warunki gry, to boisko wszystko zweryfikowało. Śmielej do przodu ruszyli piłkarze Pogoni, którzy już w 5. minucie mogli uzyskać prowadzenie, ale w porę swój błąd naprawił golkiper gości. Po chwili uderzeniem próbował zaskoczyć Frączczak, ale i tym razem górą okazał się bramkarz Zagłębia. Od początku to szczecinianie sprawiali lepsze wrażenie, natomiast ich rywale zdawali się być nieco zagubieni. Tymczasem w 13. minucie Zagłębie niespodziewanie mogło zdobyć bramkę po kiksie Hernaniego. Kibice gospodarzy mogli jednak odetchnąć z ulgą. Po chwili w doskonałej sytuacji znalazł się Bilek, ale Janukiewicz wykazał się kapitalną interwencją. To powinna być bramka!
Wraz z biegiem czasu dobre wrażenie z początku spotkania systematycznie się zacierało, a na boisku obserwowaliśmy dużo walki i niepotrzebnych fauli. Nieprzepisowe zagrania były w tym fragmencie jedyną „ozdobą” meczu. Ten festiwal nieporadności w 36. minucie postanowił zakończyć Edi Andradina, który popisał się bajecznym uderzeniem, a mur złożony z sześciu piłkarzy Zagłębia mógł jedynie obserwować, jak futbolówka tuż przy słupku wpada do bramki strzeżonej przez Gliwę. Rozentuzjazmowani sympatycy Pogoni wpadli w euforyczną ekstazę! Już po kilkunastu sekundach mógł być remis, ale Janukiewicz uchronił swój zespół od straty gola, broniąc strzału Hanzela. Do przerwy nic godnego uwagi już się nie wydarzyło i ostatecznie gospodarze zasłużenie prowadzili 1:0.

Druga część spotkania mogła się rozpocząć dla szczecinian w sposób wymarzony, ale Dąbrowski pomylił się o centymetry. Po chwili swego szczęścia próbował Rogalski, tyleż mocno, ile niecelnie. Goście dalej prezentowali się dość nieporadnie, natomiast gospodarze zdawali się kontrolować przebieg spotkania. Na to, by potwierdzili swą dominację, przyszło nam czekać do 60. minuty. Wtedy właśnie na listę strzelców wpisał się Traore, który przy biernym udziale obrońców rywala wbiegł w pole karne i pewnym strzałem w długi róg podwyższył prowadzenie Pogoni. To jednak nie był koniec degrengolady Zagłębia! Minęło raptem dziesięć minut, a gospodarze prowadzili już 3:0! Tym razem do bramki trafił Grzegorz Bonin, któremu świetnie w tempo zagrał Andradina, a byłemu piłkarzowi ŁKS-u nie pozostało nic innego, jak podwyższyć prowadzenie podopiecznych Artura Skowronka.











