Historyczna przerwa w rozgrywkach Premier League i złe warunki atmosferyczne sprawiły, że miniona seria spotkań trwała aż dwanaście dni. Odpoczynek pozytywnie podziałał szczególnie na zespoły rywalizujące z Chelsea w walce o czwartą lokatę. Pauza negatywnie poskutkowała natomiast na Liverpool, gdyż lider rozgrywek dopiero w końcowych fragmentach meczu pokonał ostatnie w tabeli Norwich City. Przedstawiamy kolejną odsłonę cyklu „Pakerzy i frajerzy”, w którym podsumowujemy wydarzenia zakończonej kolejki angielskiej ekstraklasy.
Wieloletnia debata o konieczności wprowadzenia przerwy w Premier League w końcu miała szczęśliwy finał. Rozegranie minionej serii spotkań podzielono na dwa weekendy, co pozwoliło na odpoczynek każdemu z zespołów. Powrót do rywalizacji nie dla wszystkich okazał się jednak udany. Lider tabeli, Liverpool, ewidentnie wypadł z rytmu, wymęczając zwycięstwo na terenie czerwonej latarni obecnej edycji rozgrywek, Norwich City.
Na tle słabo dysponowanych graczy z Anfield Road wysoką dyspozycją błysnęły zespoły celujące w zajęcie miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów. Arsenal, Tottenham Hotspur oraz Sheffield United solidarnie wygrały swoje spotkania. Tym samym znacznie przybliżając się do celu, gdyż czwarty mecz bez zwycięstwa zanotowała Chelsea. Fatalna passa „The Blues” sprawiła, że na Stamford Bridge po udanym początku kampanii obecnie drżą o utrzymanie czwartej lokaty.
W obliczu wykluczenia Manchesteru City z Ligi Mistrzów w następnych dwóch sezonach pojawiła się jednak dodatkowa szansa, wręcz koło ratunkowe. Na niedoli „The Citizens”, którzy mają już tylko matematyczne szanse na tytuł, skorzystałby piąty zespół w tabeli. To sprawia, że rywalizacja stanie się jeszcze ciekawsza. Przedstawiamy kolejną odsłonę naszego cyklu „Pakerzy i frajerzy”. W podsumowaniu w zależności od zasług, pozytywnych lub negatywnych, umiejscowiliśmy bohaterów zakończonej kolejki po jednym z dwóch stron zestawienia.
Pakerzy
Dwa trafienia Son Heung-mina wyciągnęły Tottenham Hotspur z potężnych tarapatów i pomogły zainkasować „Spurs” cenne punkty na Villa Park. Postawa Koreańczyka z Południa zasługuje na szczególne wyróżnienie tym bardziej, że na początku meczu atakujący doznał złamania reki. Radość sympatyków drużyny z północnego Londynu z występu zawodnika przyćmiła jednak pomeczowa diagnoza. Son Heung-mina czeka operacja, która wyeliminuje snajpera z gry na kilka tygodni. W obliczu wcześniejszej straty Harry’ego Kane’a (także z powodu kontuzji) to wielki cios dla zespołu Jose Mourinho. Bez ofensywnego duetu „Spurs” czeka trudna walka na trzech frontach. To nie wróży najlepiej dla ekipy z Tottenham Hotspur Stadium.












