Nowa miotła pomogła. Tadeusz Pawłowski w swoim debiucie jako trener Śląska Wrocław poprowadził wrocławski klub do zwycięstwa nad Cracovią. Klub z Dolnego Śląska pokonał Cracovię 1:0 po bramce Marco Paixao.

Pierwszą groźną sytuację w meczu stworzyli gracze Wojciecha Stawowego. W 21. minucie spotkania Ntibazonkiza idealnie odegrał prostopadłą piłkę do Stebleckiego, a ten w sytuacji sam na sam strzelił lekko i po ziemi, nie sprawiając żadnych kłopotów bramkarzowi gości. Osiem minut później dogodną sytuację do zdobycia bramki po kontrze zmarnował Straus. Ntibazonkiza ładnie zgrał z lewego skrzydła do Strausa, który znajdował się w szesnastce Śląska, jednak jego strzał z kilku metrów instynktownie obronił Kelemen. Minutę później ładną bramkę mógł zdobyć Marco Paixao, ale piłkę po jego potężnym strzale zza pola karnego końcówkami palców na rzut rożny wybił Krzysztof Pilarz. W 45. minucie golkiper Cracovii nie zdołał obronić strzału Portugalczyka. Patejuk, który dostał znakomite podanie z drugiej strony boiska, idealnie dograł dla kapitana Śląska, a ten niezbyt dobrze pilnowany ze stoickim spokojem wystawił nogę i skierował piłkę do bramki.

Już w pierwszej minucie drugiej części meczu piłkarze z Krakowa mogli wyrównać. Straus podał do Boljevicia, który wyszedł sam na sam, ale szybszy był Kelemen, który interweniował skutecznie poza polem karnym. W 59. minucie piłkarzy Śląska przed utratą bramki uratował słupek po bombie Ntibazonkizy. Po tej sytuacji Śląsk zaczął grać bardziej defensywnie, mając na celu utrzymanie korzystnego dla nich wyniku. Dlatego mecz stanął na takim poziomie jak pierwsze dwadzieścia minut spotkania, czyli na nudnym. Dopiero w doliczonym czasie po raz kolejny Ntibazonkiza zagroził bramce strzeżoną przez Kelemena. W 92. minucie meczu bramkarz Śląska bardzo dobrze obronił mocny strzał burundyjskiego piłkarza. Minutę później bramkarz gości po raz kolejny popisał się bardzo dobrą interwencją. Strzał Strausa po rykoszecie fantastycznie obronił Kelemen, wybijając futbolówkę na rzut rożny. Ta sytuacja była ostatnią groźną w tym meczu. Gospodarze nie zdołali zdobyć chociaż jednego gola i piłkarze Tadeusza Pawłowskiego wyjeżdżają z Krakowa z trzema punktami.











