Napastnik Manchesteru United – Michael Owen – wyjawił, że nie zamknął jeszcze rozdziału gry w reprezentacji. Anglik marzy o tym, żeby jeszcze kiedyś przywdziać barwy narodowe.
30-letni Owen po raz kolejny został pominięty przez Fabio Capello, który nie przestaje zaskakiwać. Tym razem na mecz z Czarnogórą włoski selekcjoner powołał do kadry Kevina Davisa z Boltonu Wanderers. Z powodu kontuzji nie mogli tam zagrać Defoe, Zamora i Agbonlahor, a powracający do formy Owen był jednym z kandydatów na to miejsce.

Zamiast niego włoski szkoleniowiec zdecydował się na Kevina Devisa. Nie zraża się tym faktem Owen, który w 89. występach w trykocie reprezentacji zdobył 40 bramek. Były napastnik Liverpoolu, Realu Madryt i Newcastle United nie myśli jeszcze o zakończeniu reprezentacyjnej kariery.
– Nigdy nie powiedziałem, że już nie zagram dla Anglii po raz kolejny. Z drugiej strony, nie jestem też na tyle głupi, żeby za każdym razem przejmować się tym, że nie dostałem powołania. Każdy radzi sobie z problemami na swój sposób. Kiedy pierwszy raz nie zostałem powołany do reprezentacji czułem się jak zbity pies. Za drugim razem – zrezygnowany, za trzecim mniej i tak dalej (…).
Po raz ostatni Michael Owen wystąpił w koszulce „Synów Albionu” w marcu 2008. Był zmiennikiem podczas przegranego 0:1 meczu z Francją. Zawodnik twierdzi jednak, że jest zbyt wytrwałym charakterem, by dawać upust negatywnym emocjom, które rodzą się podczas kolejnych ominięć przy wybieraniu kadry.
– Naprawdę nie myślałem o powodach, które uniemożliwiają mi powrót do kadry. Bardzo chciałbym zagrać dla mojego kraju po raz kolejny, ale nie oczekuję, że dostanę powołanie, dopóki ktoś do mnie zadzwoni i powie mi inaczej (…). Oczywiście, cały czas śledzę poczynania Anglii. Nadal mam tam wielu przyjaciół. Poza tym nie można nie interesować się kadrą, dla której tyle razy się grało – dla „The Mirror” powiedział Michael Owen.











