Podczas wczorajszego spotkania angielskiej Premiership pomiędzy Newcastle a Manchesterem United bardzo chłodno przez zebraną na stadionie publiczność przyjęty został Michel Owen, były piłkarz „Srok”. Sam zawodnik nie przywiązuje do tego wielkiej wagi i obraca całą sytuację w żart.
Na dziewięć minut przed zakończeniem ligowego spotkania „Srok” z „Czerwonymi Diabłami” w miejsce portugalskiego skrzydłowego MU, Naniego, wszedł Michael Owen. Zmianie tej towarzyszyło przeciągłe buczenie czarno-białej części St James Park. Później każdy kontakt z piłką byłego reprezentanta Anglii kończył się podobnym zachowaniem ze strony kibiców.
Do tego „ciepłego” przyjęcia przez kibiców swojego byłego klubu odniósł się piłkarz, który na swoim Twitterze napisał: – Otrzymałem bardzo przykre powitanie od fanów gospodarzy, co bardzo mnie zawiodło. Owen przyszedł do Newcastle z Realu Madryt i spędził tam od 2005 roku cztery sezony, w których zgromadził 26 trafień w 71 występach. – Z mojej strony dawałem z siebie wszystko dla Newcastle. Gdy spotykam fanów Liverpoolu czy Newcastle, to otrzymuję słowa szacunku za to, co zrobiłem dla klubu. Na stadionie jest jednak inaczej. Buczeć zaczyna jeden, a następni idą w jego ślady – stwierdził napastnik „Czerwonych Diabłów”.
Piłkarz stara się jednak obrócić całą sytuację w żart, nie przywiązując do tego zbyt wielkiej wagi. – Tak przy okazji, to nie oczekuję współczucia. Dopóki moja rodzina nie buczy na mnie, gdy wchodzę do domu, trudno mi się tym przejmować – skwitował Owen.










