Znamy już niemal wszystkich uczestników 1/16 finału Ligi Europejskiej. Emocje jednak się nie skończyły. Wciąż trwa walka o to, które drużyny uzupełnią trzy brakujące miejsca w stawce 32 najlepszych ekip drugich najważniejszych rozgrywek w Europie. Wyłonią ich ostatnie, czwartkowe mecze szóstej kolejki.
Grupa A
W grupie A wszystko już jest jasne. Ku naszej powszechnej uciesze, przez ten etap turnieju przeszedł mistrz Polski, Lech Poznań. Poza „Kolejorzem”, do kolejnej rundy awansował także Manchester City. W ostatniej kolejce zawodnicy prowadzeni przez Roberto Manciniego zmierzą się na wyjeździe z Juventusem Turyn. Obie drużyny w tym sezonie prezentują dobry i równy poziom, co odzwierciedlają wysokie pozycje we własnych ligach: trzecie „Obywateli” w Premiership oraz drugie „Biało-czarnych” w Serie A. Za faworytów tego starcia raczej należy uznać Wyspiarzy. Za nimi przemawia fakt, że lepiej radzą sobie w rywalizacji międzynarodowej. Widać to w lokatach zajmowanych przez te teamy w tabeli grupy A: pierwsze ekipy z Anglii i dopiero trzecie drużyny włoskiej. Jednak na postawie gości może odbić się ostatnie zamieszanie wokół Carlosa Teveza. „Stara Dama” natomiast chętnie zakończyłaby rozgrywki zwycięstwem. Wynik pozostaje zatem sprawą otwartą.
Grupa B

Jednak niewiadoma w tej grupie już została wyjaśniona. Zapewnione miejsce w następnym etapie ma Bayer Leverkusen. Za to w czwartek stoczona będzie ostra korespondencyjna batalia o drugą lokatę między Atletico Madryt i Arisem Saloniki. Zdecydowanie bliżej osiągnięcia celu w postaci promocji do 1/16 finału jest team z Grecji. Nie dość, że we wcześniejszej rywalizacji dwukrotnie pokonał zwycięzcę poprzedniej edycji Ligi Europejskiej, to dodatkowo w ostatniej kolejce ma o wiele łatwiejszego przeciwnika. Na korzyść piłkarzy z Półwyspu Bałkańskiego przemawia to, że sezon w Norwegii już dawno się skończył, a gracze Rosenborga Trondheim muszą wykrzesać z siebie resztkę sił, by powalczyć w tym spotkaniu. Noty Arisu obniża jednak jego forma. Podopieczni Hectora Raula Cupera grają w kratkę, przeplatając zwycięstwa porażkami i remisami. Grecy mogą mieć problemy, aczkolwiek z przeciwnikiem powinni sobie poradzić.
Zdecydowanie trudniej będzie miało Atletico. Swój mecz Hiszpanie rozegrają na wyjeździe przeciwko zwycięzcy grupy, Bayerowi. Podopieczni Quique Sancheza Floresa ostatnio wygrali z Deportivo, co było ich pierwszym zwycięstwem po trzech kolejnych porażkach. Bayer natomiast jest w znakomitej formie, czego dowodem jest chociażby drugie miejsce w Bundeslidze czy ostatnie zwycięstwo 4:2 nad HSV. Gracze z Madrytu mogą mieć łatwiej, jeżeli trener Jupp Heynckess będzie chciał oszczędzić najlepszych piłkarzy na niedzielne starcie z Freiburgiem. Wystawienie drugiego składu niewątpliwie będzie decyzją korzystną dla triumfatorów poprzednich rozgrywek. Pytanie: czy opiekun „Aptekarzy” rzeczywiście ją podejmie?
Grupa C
Cztery zwycięstwa i jedna porażka sprawiły, że z awansu już od poprzedniej kolejki może cieszyć się lizboński Sporting. Kto wraz z Portugalczykami znajdzie się w 1/16 finału Ligi Europejskiej? Rywalizacja toczyć się będzie między KAA Gent i Lille. Smaczku temu dodaje fakt, że zespoły z Belgii i Francji w ostatniej serii spotkań zmierzą się ze sobą w walce o promocję do następnej fazy turnieju. Zdecydowanie bliżej osiągnięcia celu są gracze z Beneluksu. Przed szóstym grupowym meczem to oni zajmują drugie miejsce, a ich przeciwnicy mają do nich dwa punkty straty. Ponadto Gent znakomicie radzi sobie w lidze, w której odniósł już trzy kolejne zwycięstwa i plasuje się na trzeciej lokacie. Jednak jego rywal do najłatwiejszych nie należy. Warto zauważyć, że Lille w zdecydowanie silniejszej Ligue 1 przewodzi stawce, mając oczko przewagi nad PSG, dwa nad Lyonem i trzy nad Stade Rennais. Po raz ostatni przegrał na krajowym podwórku 10 listopada. Wynik meczu pozostaje zatem sprawą otwartą.
Zgoła odmienna sytuacja będzie miała miejsce w drugiej potyczce tej grupy. Promowany Sporting jest zdecydowanym faworytem konfrontacji z Levskim Sofia. Zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego na krajowym podwórku radzą sobie dobrze. Wygrywają większość spotkań, nie notują zbyt wielu głupich wpadek, dzięki czemu już są na trzecim miejscu. CSKA w lidze ostatnio złapał zadyszkę, remisując ze słabym Akademikiem Sofia. Okupujący wśród swoich szóstą lokatę CSKA nie powinien stanowić problemu dla przeciwnika nawet w przypadku wystawienia przez niego drugiego składu.
Grupa G
Nikt już nie odbierze awansu do 1/16 finału Zenitowi Sankt Petersburg. Nowo mianowany mistrz w Rosji zasłużenie się w niej znalazł, wygrywając dotychczas wszystkie pięć spotkań. Kto zajmie miejsce za jego plecami? Kandydatów jest dwóch: AEK Ateny i Anderlecht Bruksela. O wiele większe szanse na uzyskanie promocji mają zawodnicy z Półwyspu Bałkańskiego. Im, by znaleźć się w piłkarskim raju, wystarczy remis z liderem zestawienia. Grecy po dwóch kolejnych ligowych porażkach wrócili do dobrej formy, dzięki czemu w ostatnich trzech meczach zdobyli aż siedem punktów. Zadanie ułatwia im to, że Zenit jest już po sezonie, a jego opiekun, Luciano Spalletti, zapewne da pograć rezerwowym. Jednak ci też mają o co walczyć, ponieważ jest to dobra okazja, by przekonać włoskiego trenera do siebie.
Pod ścianą stoi Anderlecht. Drużyna z Marcinem Wasilewskim w składzie nie tylko musi czekać na pomyślne wieści z Aten, ale sama również musi pokonać na własnym boisku Hajduka. Chorwaci będą dla Belgów mocnym rywalem. Warto zauważyć, że w drugiej kolejce to drużyna z południa Europy okazała się lepsza. Ponadto we własnej lidze ekipa ze Splitu spisuje się bardzo dobrze. W ich ostatnich wynikach nieciekawie wygląda tylko porażka z walczącą o utrzymanie się Istrą. Anderlecht u siebie również spisuje się świetnie. Można jednak powiedzieć, że doznał lekkiej zadyszki, remisując w poprzedniej kolejce z Lokerem. Team z Beneluksu będzie miał dużo motywacji do pokonania rywala. W przypadku swojego zwycięstwa nad Hajdukiem i porażki AEK z Zenitem, to Belgowie awansują dalej.
Grupa H
Wśród drużyn grupy H wszystko jest już jasne. W kolejnym etapie rozgrywek zobaczymy VfB Stuttgart i Young Boys Berno. Mający zapewnioną pierwszą lokatę Niemcy w swoim ostatnim starciu tego etapu rozgrywek zmierzą się u siebie z Odense. Faworytami są zawodnicy zza naszej zachodniej granicy. Na ich niekorzyść przemawia to, że są w bardzo złej formie. Idealnie pokazuje to tabela Bundesligi, w której lider grupy H znajduje się na przedostatnim miejscu. Dla odmiany Odense w swojej lidze plasuje się na drugiej lokacie, ale jego strata do pierwszej Kopenhagi jest ogromna. Jednak to Niemcy mogą pochwalić się o wiele większym potencjałem piłkarskim i szerszym zakresem umiejętności, co stawia ich w roli faworyta.
Teoretycznie Young Boys nie powinni mieć problemów z pokonaniem swojego czwartkowego rywala. Przeciwnikiem Szwajcarów będzie hiszpańskie Getafe. Swoją wyższość nad nim pokazali w drugiej kolejce, pokonując go 2:0. Jednak obecnie team z Madrytu całkiem nieźle spisuje się w Primera Division. Zdobycz 23 punktów pozwala mu na zajmowanie po 15 meczach siódmej pozycji. Dla odmiany „Młodzi Chłopcy” niezbyt dobrze radzą sobie w swojej lidze. Grają w kratkę, przez co spadli na szóste miejsce. Wynik pozostaje sprawą otwartą, a więcej szans na komplet oczek ma zespół w Półwyspu Iberyjskiego.
Grupa I
Również i tu przed ostatnią kolejką fazy grupowej nie ma już żadnych niewiadomych. Niemal pewnym jej zwycięzcą jest PSV Eindhoven. Niemal, bo szansę na pozycję lidera zachował Metalist Charków. Może wyprzedzić wielokrotnego mistrza Holandii, a znakomitą okazją do tego jest potyczka między tymi dwoma drużynami na Philips Stadion. Bliżsi osiągnięcia celu w postaci pierwszej lokaty są piłkarze z Beneluksu. Im wystarczy zaledwie remis. O ich dobrej formie nikogo nie trzeba przekonywać. Wystarczy spojrzeć na tabelę Eredivisie, w której przewodzą stawce. O wiele mniej można powiedzieć o Metaliscie. Liga ukraińska zakończyła rozgrywki niemal dwa tygodnie temu i jej przedstawiciele muszą wykrzesać z siebie ostatek sił, by odnieść zwycięstwo.
Zupełnie żadnego znaczenia dla układu tabeli nie będzie miało drugie czwartkowe starcie tej grupy. Debreczyn podejmie w niej Sampdorię Genua. Zdecydowanym faworytem do zdobycia kompletu oczek w tym spotkaniu jest zespół z Półwyspu Apenińskiego. Prezentowana przez niego forma oraz potencjał piłkarski jego zawodników przewyższa w każdym względzie zespół z Węgier. Wszystko wskazuje na to, że przeciwnicy „Sampy” zakończą swój udział w fazie grupowej Ligi Europejskiej z sześcioma porażkami.
Typy na każdą ligę http://www.typ-dnia.pl/
Bardzo miła niespodzianka. Myśle że Lech Poznań
mógłby trafi na drużyne ze Szwajcari ale
osobiście wolałbym żeby do Poznania przyjechał
Liverpool:)) a swoją drogą w dobrej formie też nie
są a lech pokazał że umi zrobic kibicom
niespodzianke... Pozdrowienia od Górnika Z