Sytuacja Theo Bosa w Polonii coraz bardziej się komplikuje. Drużyna „Czarnych Koszul” po wznowieniu rozgrywek nie zdobyła jeszcze bramki w lidze, co odbiło się na miejscu w tabeli – warszawianie zajmują już 12. lokatę. Zadowolony może być za to szkoleniowiec gospodarzy, Jan Urban, który tchnął w drużynę Zagłębia nowego ducha. Zespół lubinian wygrał spotkanie z „Czarnymi Koszulami”, strzelcem jedynej bramki w tym meczu był Stasiak.

Podrażnione sromotną porażką Zagłębie od pierwszych minut meczu rzuciło się do ofensywy. Nowego szkoleniowca przekonał do siebie Traore, który wybiegł na murawę od pierwszej minuty. Była to dobra decyzja, Senegalczyk nękał golkipera rywali strzałami głową, żaden z nich nie okazał się jednak skuteczny. Groźne uderzenie oddał w pierwszych minutach także Hanzel, lecz piłka powędrowała obok słupka. Z każdą minutą ataki gospodarzy się nasilały, czego efekty były widoczne już po 13 minutach. Po rzucie rożnym zakotłowało się w polu karnym polonistów, piłka spadła pod nogi Stasiaka, który wykazał się zimną krwią, nie dając szans Przyrowskiemu.
Otwarcie wyniku nie spowodowało osłabienia ataków Zagłębia. Gospodarze nadal stwarzali zagrożenie, głównie strzałami z dystansu. Dobrze spisywał się Przyrowski, nie dając się zaskoczyć Pawłowskiemu i Hanzelowi. Do głosu nie mogła dojść Polonia. Goście niemal w ogóle nie atakowali, wszystkie próby ukłucia rywala kończyły się niedokładnym podaniem lub przyjęciem.

W drugiej połowie inicjatywę przejęli warszawianie, ale nic z tego nie wynikało. „Czarne Koszule” nie umiały zagrozić Isailoviciowi. Jak zwykle jedynym aktywnym zawodnikiem był Mierzejewski, reprezentant Polski grał jednak w pojedynkę, był bezproduktywny w obliczu pasywnego zachowania partnerów. Sprokurowało to dużą liczbę kontrataków lubinian. Najlepszy miał miejsce w 81. minucie, kiedy to oko w oko z Przyrowskim stanął Djokić. Serb zdecydował się jednak w tej sytuacji zbyt egoistycznie, nie dostrzegając lepiej ustawionego Abwo. W efekcie nie udało mu się przedryblować golkipera rywali. Abwo „zrewanżował” się Djokiciowi cztery minuty później. Nigeryjczyk również nie podał swojemu partnerowi, będącego w lepszej pozycji, marnując tym samym klarowną sytuację.











