Przed nami ostatni akt eliminacji do Euro 2012. Już jutro poznamy bowiem komplet finalistów polsko-ukraińskiego czempionatu. O cztery ostatnie miejsca w turnieju walczy jeszcze osiem drużyn. Po wygranych meczach wyjazdowych prawie pewni awansu mogą być Chorwaci i Portugalczycy. Czy wytrzymają jednak presję? A kto zajmie dwa pozostałe miejsca?
Najciekawiej w Portugalii

Mecz Portugalii z Bośnią jest najciekawiej zapowiadającym się rewanżem. W pierwszym spotkaniu rozegranym w Sarajewie padł bezbramkowy remis. Wynik, podobnie jak i gra obu drużyn, mógł nieco rozczarować. Optyczną przewagę mimo wszystko posiadali podopieczni Paulo Bento, którzy stworzyli sobie kilka bramkowych okazji. Za każdym razem brakowało im jednak celności lub na posterunku stał kapitalny tego wieczora Asmir Begović. Przed rewanżem wydaje się, że to Portugalczycy są faworytem. Dość powiedzieć, że również w barażach do mistrzostw świata w RPA obie drużyny spotkały się i lepsi okazali się zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego. Trudno sobie wyobrazić, by na własnym boisku Portugalia nie była w stanie wygrać. Nie da się jednak ukryć, że w przekroju całych eliminacji drużyna, w której dzieli i rządzi Cristiano Ronaldo, zawiodła. Istnieje więc cień szansy dla Ibisevicia, Dżeko i spółki, by wyrwać wygraną Portugalczykom i zapewnić sobie pierwszy w historii awans na wielką imprezę.
Rewanż za Euro 2008

Tylko cud może sprawić, że Turcja wyeliminuje Chorwację. Mecz rozgrywany na gorącym tureckim terenie goście łatwo wygrali, zdobywając trzy bramki i nie tracąc przy tym żadnej. Wzięli tym samym srogi rewanż za mecz rozgrywany podczas Euro 2008, kiedy to w ćwierćfinale w dramatycznych okolicznościach musieli uznać wyższość Turków. Tym razem Chorwaci nie pozostawili żadnych złudzeń. Spory wpływ na wynik miała zdobyta już w 2. minucie przez Ivicę Olicia bramka, która całkowicie ustawiła spotkanie. Zresztą, patrząc na grę podopiecznych Guusa Hiddinka, śmiało można powiedzieć, że nie zachwycili. Turecka reprezentacja dopiero w ostatniej kolejce wyprzedziła Belgów, zapewniając sobie udział w barażach. Nic więc nie wskazuje na to, by była ona w stanie ograć na wyjeździe Chorwatów co najmniej 4:0. Jeśli dodamy do tego fakt, iż zawodnicy prowadzeni przez Slavena Bilicia nie przegrali u siebie żadnego z eliminacyjnych spotkań, to powoli można im gratulować awansu do Euro.











