Od czasów powstania Premier League (rok 1992) tak naprawdę nie mieliśmy jeszcze szczególnie niespodziewanych mistrzów Anglii. Dość powiedzieć, że oprócz wielkiej czwórki: United, Chelsea, City i Arsenal triumfowało w niej jedynie Blackburn Rovers, a było to przed ponad dwudziestoma laty. Jednak i w ostatnich sezonach zwycięzcy ligowych zmagań mimo swej wielkości i mocy mieli za zadanie zmierzyć się z podobnymi problemami, jakie dziś stoją przed skromniutkim Leicester – na parę kolejek przed końcem sezonu musieli oni wykrzesać z siebie resztki sił, by nie zaprzepaścić szansy na zdobycie upragnionego tytułu.
Ostatnia prosta poprzednich mistrzów
By przeanalizować szansę Leicester na wygraną w angielskich rozgrywkach, weźmiemy pod iGolową lupę wyniki ostatnich sześciu ligowych spotkań (tyle zostało dziś do rozegrania „Lisom”) triumfatorów Premier League od sezonu 2009/2010 włącznie. Okazuje się bowiem, że to one mogą być dla losów mistrzowskiego tytułu absolutnie kluczowe
Przed sześcioma laty oglądaliśmy jedną z najbardziej zaciętych rywalizacji o mistrzowski tytuł, którą stoczyły pomiędzy sobą Chelsea i Manchester United. Zwycięscy „The Blues” na sześć kolejek przed końcem rozgrywek tracili do „Czerwonych Diabłów” jeden punkt. Jednak w pozostałych meczach zgromadzili ich aż 15, pokonali po drodze w bezpośrednim starciu rywali z Old Trafford i to wystarczyło, by minimalnie przeskoczyć ich w ligowej tabeli. Zdecydowało jedno oczko.












