W pierwszym niedzielnym meczu 16. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował u siebie z Koroną Kielce 1:1. Bramkę dla gospodarzy strzelił z karnego Marco Paixao, a dla gości Kamil Sylwestrzak.

Początkowe minuty spotkania to nerwowa gra obu drużyn. Pierwsza groźna akcja została rozegrana w 16. minucie. Pilipczuk z lewej strony wrzucił piłkę wprost na głowę Golańskiego, ale ten, stojąc pięć metrów od bramki, nie trafił czysto w futbolówkę. Dwie minuty później groźną sytuację stworzyli gracze Śląska. Dudu dośrodkował do Paixao, a ten oddał strzał głową, który pewnie obronił Małkowski. W 36. minucie piłkarze Śląska zdobyli bramkę, lecz w niezgodny z regulaminem sposób. Tomasz Hołota był na spalonym. Trzy minuty później świetną interwencją popisał się golkiper Korony Kielce, który bardzo dobrze obronił strzał Cetnarskiego z dystansu. W 40. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Adam Kokasza za faul w polu karnym na Danielu Gołębiewskim. Arbiter spotkania bez wahania ukarał gracza Śląska i wskazał na wapno. Do rzutu karnego podszedł Paweł Golański, który „jedenastki” nie wykorzystał, gdyż trafił w słupek. Korona zmarnowała idealną szansę. Czerwona kartka Kokoszki, rzut karny, ale Golański się pomylił i ciągle było 0:0.
W 50. minucie bliscy strzelenia bramki byli gracze Korony. Po dużym zamieszaniu i rykoszecie po strzale Golańskiego Gołębiewski nie trafił w piłkę, która znajdowała się trzy metry od linii bramkowej. W 57. minucie sędzia prowadzący zawody po raz kolejny wskazał na jedenasty metr. Tym razem podyktował karnego dla wrocławian, którego wykorzystał Paixao. W 76. minucie doborową sytuację miał Pilipczuk, który dostał piłkę na piątym metrze i fatalnie przestrzelił. Dwie minuty później kapitalną interwencją popisał się Marian Kelemen, który wybronił potężny strzał zza pola karnego Golańskiego i dobitkę Pilipczuka. W 90. minucie bramkę na wagę remisu strzelił Kamil Sylwestrzak, który otrzymał świetne prostopadłe podanie od Janoty i mocnym strzałem pokonał bramkarza Śląska. Mecz mógł się podobać. Można się przyczepić jedynie do pracy sędziego prowadzącego zawody, który podjął kilka bardzo kontrowersyjnych decyzji.











