Wyjątkowo wysoko, bo aż 9:0, wygrała krakowska Wisła z zespołem MKS-u Sławków. Jak się okazało, piłkarze mistrza Polski odnieśli podwójne zwycięstwo. Wygrali oni bowiem nietypowy zakład ze swoim szkoleniowcem.
Nie ulega wątpliwości, że Robert Maaskant do sparingu ze Sławkowem podszedł wyjątkowo poważnie. Mimo że rywal gra w sosnowieckiej A-klasie, trener swoim podopiecznym poprzeczkę postawił wysoko. Za każdego gola poniżej wyniku 8:0 piłkarze musieli wpłacić od każdego po 10 zł do wspólnej kasy.
Jeżeli mecz zakończyłby się wyższym rezultatem, taką samą kwotę od bramki musiałby płacić sztab szkoleniowy.
Mistrzowskie nastroje wśród krakowian wciąż są aktualne, o czym świadczy chociażby pomeczowa wypowiedź zdobywcy ostatniej bramki – Łukasza Burligi.
– To moja najważniejsza bramka w karierze. Ten gol chyba trochę zdenerwował trenera. Przeproszę go w poniedziałek. Mam nadzieję, że mi wybaczy – powiedział po spotkaniu młody wiślak.
Obrońca zespołu „Białej Gwiazdy” był zadowolony z samego faktu gry oraz dodatkowej mobilizacji, o którą zadbał Maaskant:
– Na pewno to była dobra mobilizacja ze strony trenera. Zadbał o to, żebyśmy walczyli przez całe spotkanie. Było z tym sporo dobrej zabawy, a przy okazji mieliśmy dodatkową mobilizację.










