Diego Simeone oraz jego Atletico Madryt mogą przeżywać swoiste deja vu wydarzeń z sezonu 2013/2014 w Hiszpanii. Wprawdzie wówczas na Camp Nou „Los Colchoneros” przyjeżdżali już jako prawie nowy mistrz Hiszpanii, dla którego mecz w Barcelonie miał być jedynie zwykłym dniem w pracy. Atletico do mistrzostwa wystarczał remis. Na horyzoncie piłkarze z Madrytu z pewnością widzieli finał Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Tym razem Ligi Mistrzów już nie widać, ale emocje są porównywalne, jak nie większe.
W walce o mistrzostwo Hiszpanii po 35. kolejce La Liga pozostaną najprawdopodobniej dwa zespoły. Mecz na Camp Nou niewątpliwie będzie jednym z dwóch najważniejszych ligowych spotkań tego weekendu. Drugim jest starcie Realu Madryt z Sevillą. Teoretycznie wszystkie cztery kluby wciąż mają szansę na mistrzostwo. W praktyce? Z powodu szalonego tempa tego sezonu piłkarze są już mocno przemęczeni, a przed nimi jeszcze przecież Euro 2020. Trenerzy mają problemy z zestawieniem składów, dużo łatwiej więc o niespodzianki. Sevilla musi już liczyć na kilka zbiegów okoliczności. Real nadzieję pokłada w sobie oraz Barcelonie, a Atletico całkowicie zależy od siebie. Wydaje się, że to ekipa Diego Simeone do tego czwórboju startuje z pozycji lidera. Choć ich forma bywa ostatnio bardzo sinusoidalna.
Gdy siedem lat wcześniej Simeone przyjeżdżał ze swoją ekipą na mecz z Barceloną, był już prawie koronowany nowym mistrzem Hiszpanii. Aktualny sezon jest pełen wzlotów i upadków. Gdy już się wydawało, że ekipa z Wanda Metropolitano ma tytuł w garści, coś się zdecydowanie zepsuło. Po kilkunastu kolejkach przewaga ponad dziesięciu punktów nad goniącymi rywalami wydawała się być na tyle bezpieczna, że wielu już ogłaszało Atletico nowym mistrzem Hiszpanii. Los okazał się inny. Meczu z Barceloną tym razem nie wystarczy zremisować. To zmieni jedynie liczbę kolejek do końca. Atletico chce i musi wygrać na Camp Nou, a wtedy Barcelona właściwie odpadnie z wyścigu.
Jak to było siedem lat temu?
Na Camp Nou w ostatniej kolejce Atletico przyjeżdżało z dorobkiem 89 punktów, „Barca” na swoim koncie miała ich 86. Jeden mecz, trzy punkty do zdobycia. Łatwo policzyć, jaki wynik musiała osiągnąć Barcelona, aby podnieść w górę puchar za mistrzostwo Hiszpanii. Ciekawostka? Otóż jest jedna. Mecz, który wspominamy, prowadził Antonio Mateu Lahoz. Kto poprowadzi spotkanie w 35. kolejce tego sezonu? Nie kto inny jak właśnie Lahoz.











