Najnowszy tekst z cyklu „O nich będzie głośno” zapowiada się dość nietypowo. Mowa będzie bowiem o zawodniku, na temat którego już huczą media na całym świecie. Chodzi oczywiście o pomocnika Liverpool FC, Raheema Sterlinga. Jeśli ktoś nigdy nie słyszał tego nazwiska, to może mieć pewność, że w przyszłości będzie przez nie otaczany.
Urodzony 8 grudnia 1994 roku w Kingston na Jamajce Steerling już zdążył zapisać się w historii angielskiego futbolu. Żadnemu piłkarskiemu kibicowi nie trzeba uświadamiać rangi meczów Liverpoolu z Evertonem, czyli wielkich derbów Merseyside. W wieku 17 lat Steerling stał się najmłodszym piłkarzem, który miał możliwość zagrania w takim spotkaniu. Co więcej, był również… najniższym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek w derbach Liverpoolu wystąpił. Już samo to mówi nam co nieco o bohaterze tekstu. Mierzący 170 centymetrów reprezentant Anglii to prawdziwy struś pędziwiatr. Niby we współczesnym futbolu wielu jest takich piłkarzy, wielu naprawdę utalentowanych piłkarzy, ale nadal trudno im przebić się do światowego topu. Steerling ma absolutnie wszystko, aby to osiągnąć.

Zacznijmy więc od tego, jak to się stało, że Raheem zaczął kopać piłkę. Pomijamy oczywiście fakt, że jako dziecko rzadko rozstawał się z futbolówką. Na Jamajce mieszkał do piątego roku życia i był wychowywany przez swoją babcię. Przeniósł się jednak do Londynu, gdzie od kilku lat mieszkała już jego matka. Nadine wyjechała z Jamajki kilka lat wcześniej, aby zarobić na życie. Pierwsze poważne piłkarskie kroki Sterling zaczął stawiać w wieku dziesięciu lat, kiedy trafił do Queens Park Rangers. Po czterech latach jego twarz znalazła się na okładce jamajskiego magazynu „The Gleaner”. „Angielski piłkarski świat zaślepiony jego olbrzymim talentem”, pisano o Sterlingu, który z miejsca stał się na Jamajce idolem i wzorem do naśladowania. Każdy chłopiec marzy o tym, aby kiedyś odnieść podobny sukces.
Sprawą niepodlegającą dyskusji stało się, że QPR nie jest szczytem możliwości wiecznie uśmiechniętego i skromnego młodziana. – Moje pierwsze wspomnienie Raheema dotyczy momentu, kiedy wszedł do naszej szkoły w bardzo długich warkoczach i z ogromnym uśmiechem na twarzy. Pamiętam, co wtedy sobie pomyślałem. Nie mogłem uwierzyć, że jest tutaj chłopak, który jest tak uroczy i wygląda tak szczęśliwie – mówił Chris Beschi, nauczyciel Sterlinga, który opiekował się nim w londyńskiej szkole. To on jako jeden z pierwszych ostrzegał piłkarza przed niebezpieczeństwami, jakie niesie za sobą życie. – Jeśli w wieku 17 lat troszczysz się o to, jaką obierzesz drogę, możesz wylądować albo w więzieniu, albo w reprezentacji Anglii – te słowa Sterling usłyszał od Beschiego, mając dziesięć lat, i na szczęście skorzystał z opcji numer dwa. Będąc jeszcze graczem Queens Park Rangers, reprezentował synów Albionu w drużynach U-16, U-17, U-19 i U-21. Ciągle mógł oczywiście zdecydować o grze dla reprezentacji Jamajki. To jedno ze skrytych marzeń jego matki, która mówiła, że byłaby zachwycona, widząc syna grającego dla kraju, w którym się urodził. Sam Sterling cały czas pozostawał jednak spokojny. Teraz na temat jego przyszłości wiemy już nieco więcej. Zadebiutował bowiem w dorosłej kadrze Anglii w spotkaniu ze Szwecją, co każe sądzić, że to właśnie w koszulce wyspiarzy będzie walczył o międzynarodowe trofea.











