Nie ma chyba na świecie drugiego trenera tak często stawiającego na młodzież jak Arsene Wenger. Obecnie nie ma również drugiego tak bardzo krytykowanego za to szkoleniowca. Szkółka „Kanonierów” jest jednak jedną z najlepszych na świecie i wkrótce może wypuścić na głębokie wody kolejnego utalentowanego piłkarza – Serge’a Gnabry’ego.
– Od najmłodszych lat uprawiałem sport, najczęściej była to lekkoatletyka. Byłem sprinterem i ścigałem się w całych Niemczech. Nigdy nie przegrałem wyścigu, ale doszedłem do punktu, w którym musiałem wybrać pomiędzy lekkoatletyką a piłką nożną. Wybrałem piłkę nożną, ponieważ sprawiała więcej frajdy – mówi o sobie bohater naszego dzisiejszego tekstu. Gnabry urodził się w Niemczech, jego mama jest Niemką, jednak ojciec pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej. To właśnie w Stuttgarcie, mieście, w którym się urodził, dostrzeżono jego talent nie tylko do lekkoatletyki, ale również do futbolu. Reprezentant niemieckiej młodzieżówki jest naturalnym skrzydłowym. Nikogo dziwić to oczywiście nie powinno – jego szybkość i zwrotność po prostu predysponują go do gry akurat na tej pozycji. Bardzo szybko dostrzegł to Arsene Wenger, którego wzrok dosięga każdego zakątka Europy. Żaden młody i obiecujący zawodnik się nie ukryje. Podobnie było w przypadku Gnabry’ego, którego Francuz wypatrzył, gdy ten miał piętnaście lat. Już wtedy niejako zapewnił sobie opcję sprowadzenia go do Londynu, kiedy piłkarz skończy szesnasty rok życia. Jak sobie zaplanował, tak zrobił.

Gnabry trafił na Emirates Stadium latem zeszłego roku, jednak cień na jego przeprowadzkę do Wielkiej Brytanii rzuciły dwa inne transfery Arsenalu – również młodych i perspektywicznych zawodników. W tym samym okresie co Gnabry w Londynie zameldowali się Toral i Bellerin z Barcelony. Wszyscy doszukiwali się rzecz jasna powtórki sprzed wielu lat, kiedy to „Kanonierzy” podkradli Katalończykom Cesca Fabregasa, a ten stał się graczem z piłkarskiego topu. Bardzo szybko okazało się jednak, że to były zawodnik Stuttgartu wyróżnia się najbardziej. Zaowocowało to sensacyjnym zgłoszeniem skrzydłowego do składu „The Gunners” w Lidze Mistrzów. – To jest gość, który może grać na każdej ofensywnej pozycji. Myślę, że mógłby wystąpić nawet na pozycji środkowego napastnika. Trudno jest go z kimkolwiek porównywać. Nie jest niski, jest mocno zbudowany, ale ma bardzo dobry balans. On po prostu sunie po boisku, jest bardzo płynny – mówił francuski trener. Gnabry bardzo szybko przekonał do siebie Wengera, który ani chwili nie wahał się, aby dać mu szansę gry z najlepszymi piłkarzami. W drużynie do lat osiemnastu w pierwszych ośmiu spotkaniach Niemiec zdobył aż sześć goli. Bardzo szybko poskutkowało to awansem do ekipy rezerw. Tam jego forma strzelecka nie była już tak dobra, ale to on miał główny wpływ na dyspozycję całego zespołu, odgrywał w nim pierwszoplanową rolę. Zawodnicy rywala nie mogli powstrzymać jego rajdów bokiem boiska, po których perfekcyjnie wykładał futbolówkę ustawionym w polu karnym kolegom.











