Mieć ledwo skończone 17 lat i debiutować w pierwszym zespole, który jednocześnie jest jednym z najlepszych w lidze – to musi być piękne uczucie, prawda? No tak… Ja również nie wiem, jak to jest, ale za to doskonale wie o tym Carlos Fierro.
Liga meksykańska nie jest znana zbyt wielkiej grupie kibiców na świecie, ponieważ w pobliżu bardziej atrakcyjne wydają się być choćby brazylijska czy argentyńska, co jednak może wydawać się złudne, ponieważ w przeszłości już nie raz przekonywaliśmy się, że w Meksyku rodzą się talenty nie mniejsze niż na plażach Rio de Janeiro czy w Buenos Aires.

Carlos Fierro to zawodnik, który swój debiut w Chivas de Guadalajara zaliczył 20 sierpnia 2011 roku przeciwko Monterrey. Dotychczas wystąpił w 51 meczach i trafił dwukrotnie. Wcześniej trafił naturalnie do rezerw, skąd awansował do pierwszej drużyny. Tam w 21 spotkaniach ustrzelił 9 goli. Ten młokos to członek złotej drużyny reprezentacyjnej Meksyku do lat 17. W tym samym roku, kiedy debiutował w Chivas, wraz z kolegami z młodzieżówki zdobyli tytuł mistrzów świata. W mistrzowskim turnieju Fierro zdobył cztery bramki, w tym jedną na wagę zwycięstwa w ćwierćfinale przeciwko reprezentacji Francji.
Mistrz świata z 2011 roku jest napastnikiem, jednak jego rola na boisku nie ogranicza się do stania i oczekiwania na piłkę w polu karnym. Pod tym względem jest bardzo podobny do Roberta Lewandowskiego, ponieważ, tak jak polski napastnik, świetnie gra tyłem do bramki, doskonale przyjmuje i przytrzymuje piłkę. Zna swoją wartość i często sam bierze na siebie ciężar akcji, a przy tym nie traci piłki. Świetnie potrafi wykończyć dośrodkowania, zadecydować o losach meczu. Jest błyskotliwy, waleczny, bajecznie drybluje, a przede wszystkim sporo pracuje na boisku. Jest stosunkowo niski (174 cm), co teoretycznie może utrudniać grę w powietrzu, jednak Fierro radzi sobie również w tym aspekcie. Wydaje się, że potrafi obrócić w atut swój wzrost, ponieważ jednocześnie jest trudniejszy do upilnowania i może być wykorzystywany do gry na skrzydle.

Napastnik Chivasu zna ciężar wielkich spotkań. Można się dziwić temu stwierdzeniu, jednak liga meksykańska, jak każda, ma swoje szlagierowe potyczki, jakimi w Hiszpanii są np. starcia Real-Barcelona. W Meksyku takimi hitowymi meczami są spotkania Chivas de Guadalajara z Clubem America, które są prawdziwymi spektaklami piłki nożnej, generującymi często skrajne emocje wśród temperamentnych meksykańskich kibiców. Starcia tych dwóch ekip są również bardzo popularne wśród sympatyków „kopanej” w USA, gdzie nawet powstał satelicki klub Chivas USA mający swoją siedzibę w Kalifornii. Na linii tych dwóch drużyn nawiązała się współpraca, która polega na wymianie młodych zawodników. Dlatego też można sądzić, że Fierro wie, jak radzić sobie z olbrzymią presją, z którą być może już niedługo spotka się na europejskich boiskach, ponieważ w Meksyku ma do czynienia z meczami o wielkiej dawce napięcia.










