W Lechu Poznań pojawiło się ostatnio kilku młodych i utalentowanych zawodników. Trener Jacek Zieliński odważnie postawił na Kamila Drygasa i Mateusza Możdżenia, a swoją szansę dostali Bartosz Bereszyński czy Marcin Kamiński. Tę wizję stara się również kontynuować Jose Maria Bakero, lecz w jego oczach to 19-letni Możdżeń zasługuje na największy kredyt zaufania.
Co ciekawe, największa nadzieja poznańskiej lokomotywy pochodzi z Warszawy. Właśnie w stolicy 14 marca 1991 roku urodził się młody Mateusz. W tym mieście stawiał również swoje pierwsze piłkarskie kroki. Utalentowany pomocnik jest wychowankiem Ursusa Warszawa, lecz mimo że do Legii i Polonii miał bardzo blisko, to jednak nie został zauważony przez skautów stołecznych klubów. Nie pierwszy i nie ostatni raz gapiostwo warszawskich drużyn wykorzystały kluby z Wielkopolski. Jesienią 2007 roku młody zawodnik zamienił tętniącą życiem Warszawę na spokojne Wronki i szybko okazało się, że jego talent upoważnia go do walki o miejsce w kadrze Lecha Poznań.

W 2008 roku Możdżeń trafił do drużyny Młodej Ekstraklasy poznańskiego Lecha. W sezonie 2007/2008 rozegrał zaledwie trzy spotkania, łącznie przebywając na boisku przez 98 minut. Kolejny sezon wyglądał już znacznie lepiej. Mateusz nie tylko stał się ważną postacią młodzieżowego zespołu, ale także zadebiutował w pierwszej drużynie Lecha. 9 września 2008 roku wszedł na boisko w 72. minucie w spotkaniu Pucharu Ekstraklasy z PGE GKS-em Bełchatów. Później w tych rozgrywkach wystąpił jeszcze dwukrotnie, a w meczu z Arką Gdynia wyszedł nawet od pierwszej minuty. W tym samym roku młody warszawianin trafił również do młodzieżowej reprezentacji Polski do lat 18.
Następny sezon utalentowany pomocnik znów zaczął od Młodej Ekstraklasy, lecz dobre występy, które przekładały się na znakomite wyniki młodych lechitów, szybko zaowocowały promocją do pierwszego zespołu. Ligowy debiut Możdżenia miał miejsce 18 października 2009 roku, a rywal był z najwyższej półki, krakowska Wisła. Nastolatek wyszedł na boisko od początku spotkania i nie zawiódł, więc otrzymywał szansę również w kolejnych meczach. Ostatecznie jego bilans zamknął się na 12 spotkaniach, w których łącznie spędził na murawie 534 minuty. Ten dorobek pozwolił mu cieszyć się z tytułu mistrza Polski.
Od tej pory Możdżeń uchodził za jednego z większych talentów młodego pokolenia w Polsce. Spodziewano się, że w kolejnym sezonie będzie odgrywał ważniejszą rolę w Lechu, lecz trener Zieliński postawił na Kamila Drygasa. Młody piłkarz po przegranym meczu w Superpucharze Polski i epizodem w spotkaniu z Dniprem Dnipropietrowsk ponownie został oddelegowany do drużyny Młodej Ekstraklasy i na krótki czas zniknął z piłkarskiej sceny. Jego odkurzenie było strzałem w dziesiątkę trenera Zielińskiego. Najpierw w Pucharze Polski Lech przejechał się po Cracovii, zwyciężając 4:1, a następnie w meczu ligowym takim samym wynikiem odprawił Wisłę Kraków, a Możdżeń strzelił jedną z bramek. Piłkarz trafił na usta wszystkich kibiców w Polsce dopiero po meczu Ligi Europy z Manchesterem City w debiucie trenera Bakero na ławce trenerskiej Lecha. Nie dość, że przez ostatnie pół godziny walczył jak równy z równym z największymi asami światowej piłki, to jeszcze w ostatniej minucie popisał się efektowną bramką, która w znacznym stopniu przyczyniła się do wyjścia Lecha z grupy. Od tej pory wszyscy znają nazwisko piłkarskiej nadziei poznańskiej lokomotywy.











