Teoretycznie Olimpia Elbląg nie stoi na straconej pozycji. Zajmuje co prawda przedostatnie miejsce w eWinner 2. Lidze, ale przed nią jeszcze dwanaście ligowych pojedynków. Problem w tym, że w elbląskim zespole praktycznie nie widać żadnego progresu.
Drużyny z dołu drugoligowej tabeli powoli zaczynają budzić się z letargu. Widać to zwłaszcza po ostatnich wynikach Znicza Pruszków. Wystarczyły trzy zwycięstwa z rzędu, aby drużyna z Mazowsza awansowała z ostatniego na 14. miejsce. W ostatnim czasie ze strefy spadkowej wydostał się również Hutnik Kraków, choć po dwóch zwycięstwach przegrał w zeszły weekend ze Zniczem.
Jak widać, w tabeli eWinner 2. Ligi jest na tyle ciasno, że nie wystarczy wiele, aby przynajmniej na chwilę oddalić od siebie widmo spadku. Olimpia jak na razie nie korzysta jednak z tej szansy. Elblążanie nie mogą wygrać już od pięciu spotkań, a w najbliższym czasie czekają na nich wymagający przeciwnicy. Z jednej strony będą nimi dwa najlepsze zespoły ligi, GKS Katowice i Górnik Polkowice, a z drugiej bezpośredni rywale w walce o utrzymanie.
Czy pozostanie w 2. lidze jest jeszcze realne? W rozmowie z naszym portalem o nastrojach panujących w Elblągu mówi Sebastian Malicki z serwisu portEL.pl. – Wiara jest zawsze. Ale sytuacja jest taka, jaka jest. Porównując zdobycz punktową w analogicznym okresie rundy jesiennej, widzimy, że jest podobna. A na jesieni Olimpia potrafiła wyjść ze strefy spadkowej. Z drugiej strony 2. liga jest dość nieprzewidywalna. Ja przewiduję walkę do ostatnich kolejek. Z jakim skutkiem, trudno powiedzieć.
Trener nie gryzie się w język
Olimpia poza strefą spadkową znajdowała się tylko przez parę kolejek. Znany doskonale efekt nowej miotły nie zadziałał może od razu, ale zespół zaczął grać lepiej po zmianie trenera. Pod koniec października zwolniony został bowiem Łukasz Kowalski, a drużynę z rąk tymczasowego trenera Dariusza Kaczmarczyka przejął Jacek Trzeciak. Początkowo zespół zaczął grać lepiej i punktować, jednak na koniec rundy jesiennej przegrał dwa spotkania.
Szkoleniowiec miał dwa i pół miesiąca, aby przygotować zespół zgodnie z własnym uznaniem. Na razie efekty są mizerne. „Związkowi” wiosną wygrali tylko jedno spotkanie, dwukrotnie zremisowali i cztery razy przegrali. Wypowiedzi Trzeciaka na temat gry drużyny miejscami są dosadne. – Musimy strzelić dwa gole, zanim zorientują się, że nie umiemy grać w piłkę – tak trener Olimpii w rozmowie z TVP Sport scharakteryzował swoją taktykę przed meczem z Motorem Lublin.










