Początek listopada to czas, w którym w świecie piłki dochodzi do pierwszych rozliczeń. Rozliczeń między trenerami a klubami, a owe rozliczenia odbywają się na podstawie osiąganych wyników. Jest to o tyle dobry czas na zmiany, że do końca sezonu jeszcze daleka droga i stracony start można jeszcze odrobić. W Premier League obyło się jeszcze bez zwolnień, ale przecież ktoś musi być pierwszy.
Średnia długość pracy trenera w PL to niecałe dwa lata. Niewiele jak na dobranie sobie odpowiednich piłkarzy, wdrożenie odpowiedniej mentalności, taktyki, no i co najważniejsze — wyników. Ale kto powiedział, że życie jest łatwe. Menedżerowie muszą sobie radzić z tym, co mają, tymi środkami, którymi dysponują, bo inaczej na drugi dzień spotka ich bezrobocie. W Anglii, gdzie w piłkę nożną wpompowywane są ogromne pieniądze, na trenerach spoczywa spora presja. Nie wszyscy sobie z tym radzą. Innych trudno ocenić, bo ich sukces jest połowiczny. My postanowiliśmy przyjrzeć się pracy wszystkich 20 trenerów Premier League, oceniając ich sytuację w klubie, wyniki i pewność posady. Oto werdykty.
JOSE MOURINHO (Chelsea Londyn)
Kto jak kto, ale Mourinho o swoją posadę bać się nie musi. Jego Chelsea zaczyna grać tak, jak kibice by chcieli, obecnie jest liderem Premier League z czterema punktami przewagi nad drugim Southamptonem. Piłkarze Chelsea zostali zarażeni przez 51-letniego Portugalczyka chorą ambicją i dynamiką, którą widać chociażby po jego starciu z Arsene’em Wengerem. Mourinho w Chelsea jest władcą. Dostanie pieniądze na kogo chce, ma nieograniczone możliwości finansowe, chyba że jakimś cudem zacznie notować gorsze wyniki. Ale kto ogląda mecze Chelsea, ten widzi, że na to się nie zanosi.
Pewność posady: 9/10
RONALD KOEMAN (Southampton)
Jeżeli poprzedni sezon był dla Southamptonu udany, to jak można nazwać obecny? W letnim okienku transferowym klub opuściło wielu zawodników wyjściowej jedenastki oraz trener Mauricio Pochettino. Szybko okazało się, że nie jest niezastąpiony. Na jego miejsce sprowadzony został były szkoleniowiec Feyenoordu, Ronald Koeman. Znany głównie z występów w FC Barcelona Holender skazywany był na porażkę. Wielu mówiło, że nawet prawie sto milionów funtów, jakie Southampton uzyskał ze sprzedaży zawodników, nie będzie w stanie pomóc Koemanowi w utrzymaniu zespołu w lidze. W klubie pojawili się piłkarze, których nazwiska nie mówiły zbyt dużo ludziom, którzy nie żyją piłką nożną, a także zaczęto coraz mocniej stawiać na młodzież, w którą wierzy Koeman. Jesteśmy świadkami prawdopodobnie najlepszego sezonu Southamptonu w historii. Holender już raz zdobył nagrodę dla najlepszego menedżera miesiąca w Premier League, jednak coraz częściej pojawiają się głosy mówiące, że Koeman zostanie najlepszym trenerem sezonu, nawet jak jego drużyna nie znajdzie się na podium.
Pewność posady: 9/10
MANUEL PELLEGRINI (Manchester City)
Przychodząc na Etihad, Chilijczyk dostał jasny plan – pięć trofeów w pięć lat. W pierwszej kampanii „The Citizens” dwukrotnie podnosili prestiżowe puchary, wygrywając Premier League i Capital One Cup. Teoretycznie oznacza to, że w obecnych rozgrywkach City może obejść się bez trofeum. Ale tak duży klub nie ma takiej mentalności. Właściciele z Abu Dhabi mają spore zaufanie do obecnego szkoleniowca, ale kluczem jest postawa w Lidze Mistrzów i odblokowanie złej passy, a wystarczy tylko spojrzeć na tabelę grupy, w której gra Manchester City, żeby stwierdzić, że do ideału daleka droga. I to właśnie postawa w Europie wpłynęła na obniżenie pozycji „Inżyniera” w klubie. Mimo to w Manchesterze wierzą w długoterminowy plan Chilijczyka i trudno spodziewać się jego zwolnienia.
Pewność posady: 7/10











