Ocena Lucerny: Leo to nie Janas czy Engel


Po rozlosowaniu, defacto o dość nieszczęsnej porze w samo południe, grup Euro 2008 nadszedł oczywiście czas podsumowania. Jak oceniam nasze szanse w grupie B, razem z Austrią, Niemcami i Chorwacją? Zwyczajnie, bowiem jeżeli rozegramy trzy razy takie spotkanie jak z Portugalia w Chorzowie, to powinniśmy awansować.


Udostępnij na Udostępnij na


Gdy Theodoros Zagorakis dolosował „naszą” karteczkę do grupy B, na mojej twarzy pojawił się mimo wszystko uśmiech. Nie dlatego, że Austriacy grają ostatnio katastrofalnie i nie potrafią wygrać meczu, ale dlatego, że i tak byli najgorszą drużyną z pierwszego koszyka. W czerwcu zobaczymy pewnie inną reprezentacją gospodarzy, którzy za wszelką cenę będą chcieli się dobrze zaprezentować przed własnym ludem.
Znowu na wielkiej imprezie wpadamy do grupy z naszymi zachodnimi sąsiadami. Pewnie pojedynek z nimi znów urośnie do rangi patriotycznego i narodowego wydarzenia. I dobrze, bowiem może to zmobilizuje naszą reprezentację. Jeśli nie do dobrej gry, to chociaż do walki przez pełne 90 minut, jak to miało miejsce podczas Mundialu 2006.
Drużyną numer trzy w naszej grupie jest Chorwacja, ostatnia rewelacja reprezentacyjnego futbolu. Na Euro nie znaleźli się przypadkiem, a ogranie 3:2 Anglii na Wembley w meczu o pietruszkę jest tego najlepszym dowodem. Nie mogę się napatrzyć, jak wielkiego postępu dokonali piłkarze z Bałkanów. Pamiętam jeszcze, jak z Chorwacją grała reprezentacja Pawła Janasa. Wówczas zremisowaliśmy 0:0, tylko dlatego, że Emmanuel Olisadebe po 50-metrowym rajdzie zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem.
Jeżeli jednak chodzi o nasze przygotowanie do tej imprezy, jestem bardzo spokojny. Leo Beenhakker to człowiek wielkiego formatu, który jadł z niejednego wielkiego futbolowego pieca. Z pewnością nie powtórzy błędów swoich poprzedników i o naszym awansie zadecydują tylko i wyłącznie kwestie sportowe. Trzeba więc liczyć, że „biało-czerwoni” będą na Euro w świetnej formie, a Leo wetknie w nich ducha zwycięzców.

Komentarz innych grup

Szczerze jestem zadowolony, że do naszej grupy nie dostaliśmy Portugalii, której mam już dość na najbliższe 4 lata. Pierwsza grupa prezentuje się w miarę wyrównanie, a najgorętsze spotkanie na pewno obejrzymy pomiędzy Szwajcarią i Turcją. Wystarczy przypomnieć ironiczne uśmiechy wielkich person futbolu podczas losowania w Lucernie. Wszyscy pamiętają o barażach do MŚ ’06, kiedy to piłkarze obu drużyn dosłownie wstrzeli bijatykę na boisku. Po tamtej aferze niesmak wciąż pozostał, a teraz możliwe, że zostaną rozdrapane stare rany. Oby nie.

Ponownie grupa C okazała się „grupą śmierci”. Papużki nierozłączki, czyli Francja i Włochy znów zagrają ze sobą. Jak już ktoś widział finał ubiegłorocznych Mistrzostw Świata, czy eliminacyjne spotkania tych dwóch futbolowych potęg, może głośno powiedzieć: „mam dość”. Zresztą Holandia i Rumunia wcale nie są niewinne, bowiem też w eliminacjach do Euro grały w tej samej grupie. Wszystko więc zostaje w rodzinie. Wydaje się jednak, że mimo wszystko, mimo świetnej postawy w ostatnich latach, Rumunów czeka ostatnie miejsce w grupie. Ale na pewno będzie ciekawie.

Obrońcy tytułu, Grecy, powalczą o powtórzenie sukcesu ze Szwecją, Hiszpanią i Rosją. Szanse na awans mają spore, bowiem wszystkie drużyny prezentują podobny poziom. Znając szczęście Hiszpanów, pewnie nie wyjdą nawet z grupy, albo odpadną już w ćwierćfinale. Drużyna turniejowa to na pewno nie jest. Najbardziej zadowolony z losowania był chyba Guus Hiddink, bowiem jego Rosja była losowana z czwartego koszyka i mogła trafić znacznie gorzej.

Komentarze
barcelona91 (gość) - 15 lat temu

"Pamiętam jeszcze, jak z Chorwacją grała
reprezentacja Jerzego Engela. Wówczas zremisowaliśmy
0:0..." Twoja pamięć jest krótka bo to był rok 2003
i wtedy reprezentacji nie prowadził już Jerzy Engel,
lecz Paweł Janas, Pozdrawiam :)

Odpowiedz
Mateusz Ruchała (gość) - 15 lat temu

nie wiem czemu mnie to naszło :P. dziękuje za
wyłapanie pomyłki

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze