Do sporej niespodzianki, a wręcz sensacji, doszło wczoraj w meczu rozgrywanym w ramach Afrykańskiej Ligi Mistrzów. Broniące tytułu tunezyjskie Etoile du Sahel uległo na własnym terenie klubowi z Zimbabwe, Dynamos Harare!
Już oo pierwszym meczu rozegranym w stolicy Zimbabwe Dynamos prowadzili 1:0. W drugim też jako pierwsi zdobyli bramkę. Więcej ich już nie padło. Tuż przed przerwą zwycięstwo gościom zapewnił Benjamin Marere.
Zwycięstwo Dynamos znaczy, że zagrają w fazie grupowej turnieju, natomiast zeszłoroczni zwycięzcy odpadli tuż przed nią. Ciekawostką jest fakt, że do meczu mogło nie dojść, gdyż problemy finansowe gości sprawili, że dotarli do Sousse już w dniu meczu.
Jeden z radiowych komentatorów z Zimbabwe, Charles Mabika, stwierdził, że celebracje na ulicach Harare trwały do rana. „Ludzie nie mogli w to uwierzyć. Powoli docierało jednak do wszystkich, że Dynamos dokonali czegoś niemal niemożliwego – wyeliminowali obrońcę tytułu.”, mówi.
Mabika stwierdził ponadto, że piłkarze z Harare uwierzyli w siebie i w fazie grupowej ALM mogą pokusić się o więcej niespodzianek. „Niewykluczone, że dotrą nawet do finału, jak to – zresztą równie niespodziewanie – miało miejsce w 1998 roku.”










