Mimo że niedawno debiutował w pierwszym składzie Cracovii, to i tak jest rozpoznawalny na boiskach ekstraklasy. Mateusz Klich – bo o nim mowa – zdobył już upragnioną pierwszą bramkę w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce i jak sam stwierdził, pragnie, by jego kariera rozwijała się zawsze w takim tempie jak teraz.
Mateusz Klich urodził się 13 czerwca 1990 roku w Tarnowie. Młody piłkarz jest wychowankiem Tarnovii Tarnów, z której trafił do swojego obecnego klubu, Cracovii Kraków. „Klishy” mierzy 183 centymetry wzrostu i waży 68 kilogramów, więc jak na pomocnika nie zalicza się do filigranowych graczy. Debiutował w ekstraklasie w przegranym 0:3 meczu z Bełchatowem w 2008 roku za kadencji trenera Artura Płatka.
Przyszedł czas na ekstraklasę

– Na pewno jeśli chodzi o tego młodego człowieka, to był to udany występ. Jestem zadowolony z jego postawy. Myślę, że niektórzy jego starsi koledzy powinni sobie wziąć do serca, jak on walczył, jak mimo młodego wieku starał się wziąć odpowiedzialność na siebie. W sytuacjach stresowych, w jakich my jesteśmy – na ostatnim miejscu w tabeli – taki młody człowiek bierze odpowiedzialność na siebie. Tylko go chwalić – skomentował pierwszy występ w ekstraklasie Mateusza Klicha ówczesny trener Cracovii, Artur Płatek.
W debiutanckim sezonie w ekstraklasie Mateusz rozegrał osiem spotkań, lecz ani razu nie udało mu się pokonać golkipera rywali.
O występach słów kilka
Wschodząca gwiazda „Pasów” wypowiadała się w samych superlatywach o swojej premierowej bramce w najwyżej klasie rozgrywkowej. Pierwszy gol Klicha padł w 73. minucie spotkania Cracovia Kraków – Piast Gliwice i dał bezpieczne, dwubramkowe prowadzenie drużynie z Krakowa.
– Cieszę się, że wreszcie strzeliłem, bo czekałem na tę bramkę długo, i oby tych bramek było teraz jak najwięcej. Kiedy otrzymałem podanie, szukałem przez moment podania do partnera, ale nie znalazłem nikogo, kto byłby na lepszej pozycji, więc spróbowałem strzału i wpadło. Radość była duża, tylko chłopaki nie pozwolili mi się zbyt długo cieszyć, bo od razu na mnie skoczyli. Chciałem gdzieś pobiec, ale nie udało się – stwierdził z uśmiechem na twarzy Klich. – Myślę, że jestem już graczem, od którego wymaga się pozytywnej gry. Im więcej się gra, tym więcej się od zawodnika oczekuje. Zagrałem już parę meczów i wiem, że w tej chwili więcej się ode mnie oczekuje niż na początku. Sam staram się podnosić sobie poprzeczkę. W każdym meczu staram się grać jak najlepiej, a jak mi to wychodzi, to niech już ocenią trenerzy czy też kibice zakończył młody gracz.











