O nich będzie głośno: Diego Lainez w pogoni za idolem


Czy utalentowany Meksykanin poradzi sobie w La Liga?

20 stycznia 2019 O nich będzie głośno: Diego Lainez w pogoni za idolem
periodicocorreo.com.mx

10 stycznia Betis dokonał niespodziewanego transferu. Hiszpanie sprowadzili do Europy z Meksyku jeden z najciekawszych tamtejszych talentów. Jest nim 18-letni Diego Lainez. Dla wychowanka Club America to pierwsza zmiana klubu w piłce seniorskiej i jest to od razu transfer na Stary Kontynent. Czy ten utalentowany młodzian nawiąże swoimi umiejętnościami do dawniej grających w La Liga Carlosa Veli, Javiera Chicharito Hernandeza czy braci dos Santos?


Udostępnij na Udostępnij na

W Europie Meksykanie mają dobrą markę. Wielu z nich zaistniało praktycznie w każdej z czołowych lig. Obecnie bardzo pożądanym materiałem jest Hirving Lozano, który pokazał się z dobrej strony na mundialu. Na razie cały czas jest zawodnikiem PSV Eindhoven, jednak być może to jego ostatni sezon w Eredivisie. Ale utalentowanych zawodników można znaleźć też w Liga MX. Jednym z nich jest 18-letni Diego Lainez. Skala jego talentu jest na tyle wysoka, że nawet pośród wielu znanych – mniej lub bardziej – nazwisk reprezentacji Meksyku znalazło się miejsce także dla niego.

Przypadkowy początek

Diego Lainez urodził się 9 czerwca 2000 roku w Villahermosie, stolicy stanu Tabasco. To miasto jest oddalone od stolicy o ponad 750 km. Taką drogę musiał pokonać młody piłkarz, aby zakotwiczyć w Club America. Ale zanim tam trafił, pierwszy wypatrzył go skaut Angel Gonzalez. Co ciekawe, był on także pod wrażeniem umiejętności starszego brata Diego – Mauro. Obaj zostali pozyskani przez Pachucę, ale Diego był tam tylko dwa miesiące, a następnie osiadł w stolicy kraju. Mauro jako 22-latek jest cały czas związany z Liga MX, ale rozwija się wolniej od młodszego z klanu Lainez.

Diego Lainez w 2017 roku został włączony do seniorskiej drużyny Club America. Młody lewoskrzydłowy zadebiutował w barwach swojej drużyny 1 marca podczas meczu Pucharu Meksyku z Santos Laguna. Ale stało się to dość przypadkowo. Ówczesny trener Ricardo La Volpe lubił stawiać na młodych graczy, jednak akurat wtedy miał inne plany. Chciał dać zagrać zawodnikowi reprezentacji Kostaryki U-20 Gersonowi Torresowi, który został pozyskany zimą. Niestety okazało się, że ktoś w klubie zapomniał… zgłosić go do rozgrywek. To przyspieszyło angaż młodego Laineza do seniorskiej drużyny.

Wypadł na tyle dobrze, że parę dni później zadebiutował w lidze przeciwko Club Leon. Wchodząc na boisko w drugiej połowie, stał się jednym z najmłodszych piłkarzy debiutujących w barwach „Orłów”. Miał 16 lat, a potrafił przekonać do siebie trenera. Od pierwszego meczu grywał już regularnie, a ustawiany był na obu skrzydłach. Dzięki swoim świetnym umiejętnościom ofensywnym zdarzało mu się grać także na „10”.

Długo trzeba było czekać na pierwszego gola w barwach Club America. Ale Lainez jak już raz znalazł drogę do bramki rywala, to od razu zapakował mu drugiego gola. 5 sierpnia 2018 roku stał się najmłodszym strzelcem dubletu w historii klubu (wygrana przeciwko Pachuce 2:0). Jak już jesteśmy przy golach, to dzięki trafieniom w półfinale play-offów Apertury stał się najmłodszym piłkarzem zdobywającym bramki na tym etapie w historii Liga MX. Udało mu się zdobyć mistrzostwo Meksyku wraz z Club America.

Indywidualista

W ciągu dwóch lat 18-latek rozegrał 50 meczów dla Club America. W nich zdobył pięć goli i zaliczył trzy asysty. Nie mówi to zbyt wiele o jego umiejętnościach, dlatego zapytaliśmy o nie Szymona Urbaniaka, który świetnie zna realia meksykańskiej ligi: – On ma przede wszystkim tworzyć przewagi, albo przez mijanie rywali, albo przez ściąganie ich na siebie, więc ryzykuje. Głównie szybkością i dryblingiem. A robi to naprawdę dobrze, bo statystycznie więcej ma dryblingów udanych niż nieudanych (65%!). Z podaniami już tak różowo nie jest, ale jak wspomniałem – taka jego rola, że coś miało wyjść raz lub dwa idealnie. Napiera do przodu, to i celność niższa.

Jeśli już strzela, to głównie z dystansu. Bardzo rzadko, ale jesienią zaczęło wpadać. Ma ciągotki do rozgrywania, spodziewam się jego wędrówki ze skrzydła bliżej środka w przyszłości. Zresztą ta pozycja to było oczywiście widzimisię trenera. Widziałem, że sam Lainez mówił, iż lepiej czuje się, grając za napastnikiem lub na prawym boku niż lewym. Zadań defensywnych zbyt wielu od Herrery nie otrzymywał. Nie ten etap rozwoju piłkarskiego. Gra raczej indywidualnie, co można umieścić zarówno po stronie wad, jak i zalet. Z jego stylem raczej nie będzie problemu, żeby wpasować się w jakikolwiek system gry.

– Ten drybling wynika oczywiście ze znakomitej kontroli nad piłką. A słabości? Niby fizyczność, ale moim zdaniem na jego pozycjach nie jest wymagana. Pojedynków główkowych wręcz unika, jeśli już nadarza się okazja. Nie za duże doświadczenie w graniu z seniorami, mimo wszystko. To małe doświadczenie oczywiście w porównaniu z kolegami z drużyny, a nie innymi nastolatkami. Swój ostatni mecz zagrał w wieku, w jakim Hirving Lozano dopiero debiutował. „Chucky” akurat wyjeżdżał już jako gwiazda, choć nie jakaś największa w lidze. Dopiero w Eredivisie od startu wjechał z liczbami na najwyższy poziom.

Ogólnie zauważyłem, że w Europie kibice wychodzą z założenia, że z Meksyku wyjeżdżają tylko najlepsi, a tak nie było i ciągle do końca nie jest. Wyjeżdżają najbardziej zdeterminowani, miks wielkich talentów i reprezentantów z przeciętniakami bądź zbyt słabymi na Liga MX. Laineza America też do lata by nie puściła, gdyby nie lekkie naciski ze strony rodziny.Szymon Urbaniak

Oczywiście Lainez wydaje się wielkim talentem, ale czy dla niego Liga MX zrobiła się już za mała? – Nie. On dopiero jesienią znalazł na tyle uznania w oczach Herrery, że zaczął pojawiać się w wyjściowej jedenastce. Każdy widział, że to wielki talent, ale w Meksyku są krótkie turnieje i wielka presja na wynik, szczególnie w Club America. Drobne kontuzje też nieco utorowały mu drogę. Gdybym miał stworzyć top 30 Liga MX na ten moment, Lainez raczej by się w nim nie znalazł. A kilka miesięcy temu trudno byłoby go wcisnąć w setkę, bo niby na jakiej podstawie. Do sierpnia nie miał żadnej asysty ani gola. Jak na osiemnastolatka i tak ładnie. Betis kupił potencjał, ale w szybkim tempie przekuwany na faktyczne umiejętności – odpowiada uspokajająco Urbaniak.

Przyszłość w reprezentacji

Diego Lainez wyróżniał się nie tylko na płaszczyźnie klubowej. Był powoływany do kadry od U-15 do seniorów. W październiku 2017 roku zagrał w mistrzostwach świata U-17. Meksyk zmierzył się w nich w grupie z Irakiem (1:1), Anglią (2:3) i Chile (0:0). W tym drugim meczu zawodnik Club America zdobył dwa gole. Mimo dwóch punktów udało się zagrać w ćwierćfinale, ale w nim Iran okazał się za mocnym przeciwnikiem (porażka 1:2).

Rok później 18-latek zagrał w mistrzostwach Ameryki Północnej z drużyną U-20. W tych rozgrywkach Meksyk doszedł do finału, gdzie uległ w meczu przeciwko USA 0:2. Diego Lainez podczas całego turnieju nie zdobył żadnego gola, ale zaliczył dwie asysty. Sam zaprezentował się bardzo dobrze i został wybrany do jedenastki turnieju.

Jednak wcześniej rozgrywał mecze w ważniejszym turnieju w Tulonie. Tam już w pierwszym spotkaniu zdobył pierwszą bramkę dla „El Tri”. Meksyk dotarł nawet do finału, gdzie uległ Anglii 1:2. Oczywiście to też był świetny moment na pokazanie światu swojego talentu, a Lainez nie zmarnował tej okazji. Został uhonorowany nagrodą dla najlepszego zawodnika oraz najlepszego najmłodszego piłkarza. Oczywiście znalazł się w najlepszej jedenastce turnieju.

Talent nowego zawodnika Betisu nie został przeoczony przez głównego selekcjonera kadry seniorskiej. We wrześniu 2018 roku wszedł na boisko w meczu przeciwko Urugwajowi (1:4). Kilka dni później wyszedł w pierwszym składzie na spotkanie z USA, w którym zagrał przez 75 minut (0:1). Te mecze rozgrywał, kiedy reprezentację prowadził tymczasowy trener. W styczniu drużynę przejął Gerardo Martino, a wiosna pokaże, czy Lainez otrzyma powołanie od Argentyńczyka.

Kiedy może stać się ważnym elementem reprezentacji? – Na mistrzostwa świata w Katarze w 2022 roku. Jeśli nic się nie wydarzy, na tysiąc procent będzie gotowy. Na ewentualny Puchar Konfederacji też powinien. Meksyk w strefie CONCACAF nie ma za dużo turniejów do rozegrania, więc wcześniej nie zagra żadnego dużego sprawdzianu. W tym roku raczej nie będzie jakimś decydującym ogniwem, bo dopiero co zadebiutował. Druga sprawa, konkurencja na jego pozycjach nie jest wcale taka mała. Jeśli miałbym typować, to zagra raczej w Polsce (przyp. red. na mundialu U-20) niż w USA (przyp. red. Gold Cup), a marcowe zgrupowanie ma być pierwszym punktem przygotowań do Copa de Oro. Co oczywiście nie wyklucza powołania, no ale w najważniejszych meczach i tak może go zabraknąć – odpowiada Urbaniak.

Zmierzyć się z idolem

O Meksykanina zabiegało kilka klubów z Europy. Wydawało się, że najbliżej sprowadzenia go będzie Ajax Amsterdam. W Holandii zazwyczaj dobrze czują się piłkarze z Meksyku, czego obecnie najlepszym dowodem jest Hirving Lozano. Ostatecznie jednak „Joden” przegrali rywalizację o tego gracza. Za 14 mln euro trafił na Półwysep Iberyjski.

Od stycznia Diego Lainez jest piłkarzem Betisu. Trafił do La Liga, w której powinien mieć łatwiej o aklimatyzację z nowym otoczeniem. Tutaj wszyscy posługują się językiem hiszpańskim. Ceni się tu też technikę, więc wydaje się, że trafił idealnie. Ale jest jeszcze jeden powód, dla którego 18-latek wylądował w Hiszpanii – Leo Messi. Gwiazdor Barcelony jest idolem młodego Meksykanina.

Naprawdę identyfikuję się z nim. Bardzo podoba mi się jego styl gry. Staram się uczyć od niego i robić niektóre rzeczy, które on robi.Diego Lainez dla Goal.com

Jest wiele podobieństw między nimi. Lainez też nie jest wysokim piłkarzem, bo mierzy 167 cm. Jest lewonożny i podobnie jak Messi może grać na obu skrzydłach. Świetnie czuje się też w środku pola. Oczywiście do idola brakuje mu jeszcze bardzo dużo. Przede wszystkim Meksykanin nie zdobywa aż tak dużo goli. Ale jest jeszcze młodym zawodnikiem i cała kariera przed nim. Najpierw musi zmierzyć się z najbliższym celem, jakim będzie wywalczenie miejsca w składzie Betisu.

Meksykanin podpisał 5,5-letni kontrakt ze swoją nową drużyną. Jakie są oczekiwania Betisu wobec nowego nabytku? Na to pytanie odpowiedział Kamil Gontarczyk z Ole Magazyn: – Kwota, jaką wyłożyli za 18- latka działacze „Verdiblancos”, świadczy o tym, jak olbrzymi potencjał drzemie w wychowanku Club America. Pomimo wydanych 14 milionów euro na transfer „perełki” meksykańskiej piłki trener Betisu – Quique Setién, ma świadomość, że chłopakowi trzeba dać czas na aklimatyzację w nowym otoczeniu. Twierdzi, że stopniowo poznaje wszelkie aspekty gry, z którymi utożsamiamy Real Betis, czyli błyskawiczne wychodzenie spod pressingu czy szybka, dynamiczna wymiana podań. Podań głównie do przodu. Lainez do tego sposobu gry powinien pasować idealnie, to piłkarz z właśnie taką charakterystyką, jaką preferuje Setién.

Minął już tydzień od transferu Laineza, a wszyscy oczekują na jego debiut na boisku. Kiedy może otrzymać okazję do zaprezentowania swoich umiejętności? – Mimo że trener deklaruje, że należy dać pewien „margines błędu” Meksykaninowi, nie powinniśmy na jego debiut w drużynie z Sewilli czekać zbyt długo. Świadczy chociażby o tym fakt, że znalazł się w kadrze zespołu na spotkanie Copa del Rey z Realem Sociedad czy na rywalizację ligową z Gironą. Uważam, że w najbliższych kolejkach będzie sukcesywnie łapał coraz więcej minut, lecz to już od samej wizji byłego trenera Las Palmas zależy, gdzie docelowo widziałby Laineza – odpowiada Gontarczyk.

Na jego nominalnej pozycji występuje niezwykle solidnie i równo grający w tym sezonie Sergio Canales. Może trener pokusi się o rotację na skrzydłach, gdzie występują Cristian Tello i Antonio Barragán? W kontekście młodego Meksykanina warto jeszcze wspomnieć o jednym aspekcie: nie wygląda na to, że pójdzie śladami Ryada Boudebouza, którego także kreowano na gwiazdę zespołu. Obecnie Algierczyk jedną nogą jest już poza klubem. Casus Laineza jest zgoła odmienny od Boudebouza. Meksykanin dysponuje zdecydowanie większą skalą talentu i miejmy nadzieję, że będzie chciał się skupić tylko na futbolu – dodaje redaktor Ole Magazyn.

***

Znaczną rolę w adaptacji Meksykanina może pełnić jego rodak, Andrés Guardado, który powinien odpowiednio „utorować” Laineza. Jeśli przełoży na hiszpański grunt dyspozycję prezentowaną w swojej ojczyźnie, talent „meksykańskiego Messiego” powinien eksplodować już od nowego sezonu.Kamil Gontarczyk, Ole Magazyn

W przypadku Diego Laineza musimy się jeszcze uzbroić w cierpliwość. Przypominamy, ma on dopiero 18 lat. Ledwo udało mu się wywalczyć ważną rolę w Club America, a już trafił do Europy. Potencjał ma bardzo duży, ale jeszcze przed nim długa droga do wielkiej piłkarskiej kariery. Raczej swojemu idolowi nie dorówna. Ale ma predyspozycje do tego, żeby nie stać się kolejnym piłkarzem ściągniętym zza oceanu, który tylko pojawi się i zniknie. On dopiero przedstawia się piłkarskiemu światu.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski