Dzisiaj Legia Warszawa ponownie zawiodła, przegrywając w rewanżowym meczu 1/4 finału REMES Pucharu Polski z Ruchem Chorzów. Bramkę dającą Legii dogrywkę, strzelił Bartłomiej Grzelak, po czym zaczął celebrować jej zdobycie w niespotykany sposób, ciesząc się do pustej trybuny. Takie zachowanie zostało potępione przez kibiców, jednak ja bronię Grzelaka i jestem z niego zadowolony, że odważył się przeciwstawić kibicom. Oby tak dalej.
Kolejny mecz Legii to coraz większa presja. Teoretycznie udało się dziś wygrać z Ruchem, jednak ten wynik nie dał awansu zespołowi do dalszej fazy rozgrywek REMES Pucharu Polski. W tym spotkaniu podopieczni Stefana Białasa prezentowali się trochę lepiej niż ostatnio. Szczególnie w drugiej połowie, kiedy bramkę dającą dogrywkę, zdobył Bartłomiej Grzelak.
I właśnie Grzelak oraz kibice Legii są bohaterami tego artykułu. Były napastnik Widzewa po strzeleniu bramki zaczął w dziwny, niespotykany sposób cieszyć się z gola. Bo inaczej nie można nazwać radości skierowanej do pustej trybuny. Od razu po tej sytuacji zgromadzeni na stadionie kibice zaczęli gwizdać i buczeć, pokazując, że nie podoba im się to zachowanie. Ja również uważam, że takie zachowanie jest niewłaściwe i nie powinno być przez kibiców akceptowane. Ale z drugiej strony to działanie adekwatne do obecnej sytuacji większości kibiców Legii na stadionie przy ul. Łazienkowskiej, którzy przez długi już okres są po prostu idiotami, bezczelnymi ludźmi, którzy walczą z władzami klubu. Tylko tak naprawdę o co? O to, aby ci odpuścili, aby może pan Walter czy pan Miklas odeszli z klubu. Wiadomo jednak, że tego nie zrobią, więc cel kibiców jest obecnie nie do osiągnięcia. A ich fatalne zachowanie przez długi już czas nie pomaga piłkarzom, ale wręcz odwrotnie. Co z tego, skoro to kibice i tak wiedzą najlepiej i nie cofną się przed niczym, aby dopiąć celu. Szkoda tylko, że nie wiedzą, że piłka nożna jest dla fanów i to dla nich piłkarze mają odnosić zwycięstwa, sięgać po trofea. Nie jest to jednak łatwe, gdy kibice wywierają dużą presję i nie pomagają, tylko przeszkadzają.
Wracając do zachowania Grzelaka, to muszę jeszcze raz przyznać, że jestem z niego zadowolony. Zdołał się przeciwstawić kibicom. Bardzo dobrze i oby tak dalej. Chciałbym, aby piłkarze Legii sprowadzili swoich fanów na ziemię. Aby ci wreszcie zrozumieli, że ich drużyna potrzebuje wsparcia w trudnych momentach. Bo przecież każdy doskonale pamięta, że to właśnie kibice dawali kiedyś ogromne wsparcie piłkarzom, a ci ich nie zawodzili, zdobywając wiele trofeów. Często czytam komentarze na stronach internetowych kibiców Legii, którzy ciągle obrażają piłkarzy, działaczy. Domagają się wyników, sukcesów. Bo przecież Legia to klub z wielkimi tradycjami. Tutaj muszą być wyniki co rok. Ale nie oszukujmy się. Trzeba jasno przyznać, że w tej chwili zarówno Legia, jak i inne polskie zespoły są na fatalnym poziomie piłkarskim. Wiele jest tego powodów. Każdy wie, że zatrzymaliśmy się już ładnych parę lat temu, co powoduje takie, a nie inne wyniki sportowe. Szczególnie denerwuje mnie mentalność ludzi polskiej piłki, którzy również stanęli w miejscu. Żyją przeszłością i myślą, że w krótkim odstępie czasu awansujemy do fazy grupowej Ligi Mistrzów czy choćby Ligi Europejskiej. A w obecnej sytuacji jest to bardzo ciężkie i trzeba się przygotować na najgorsze. Również reprezentacja oczekuje na światełko w tunelu, które ma dać Franciszek Smuda. I mimo tego że mu kibicuję, to będzie trudno osiągnąć dobry wynik na Euro 2012. Wszystko dlatego, że obecnie mamy bardzo słabą ligę, a nasze zespoły co roku kompromitują się w pucharach, przegrywając z takimi zespołami jak chociażby Levadia Tallin. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Bo kluby i reprezentacja grały naprawdę świetnie. Deyna, Boniek, Lato, Szarmach czy choćby Tomaszewski. To są wielkie postacie w historii polskiej piłki, które gdy występowały na boisku, dawały z siebie maksimum i nie były dla nich najważniejsze pieniądze, które w obecnych czasach dla większości polskich piłkarzy są priorytetem. Piłkarze powinni dostawać tyle pieniędzy, na ile sobie zapracują na boisku. No ale nie jest to takie proste, bo przecież nikt by się na to nie zgodził.










