W pierwszym sobotnim meczu 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy PGE GKS Bełchatów zremisował z Lechią Gdańsk 1:1. Dla gospodarzy jest to pierwszy punkt od czterech spotkań, a dla Lechii pierwszy remis w obecnym sezonie ligowym.
Mecz rozgrywany w Bełchatowie nie stał na wysokim poziomie. Piłkarze obu drużyn nie rozpieszczali kibiców składnymi akcjami i groźnymi sytuacjami podbramkowymi. Mimo to więcej okazji do strzelenia gola mieli gospodarze. W 8. minucie ładnym rajdem prawym skrzydłem popisał się Raul Gonzalez. Wenezuelczyk z włoskim paszportem zagrał do znajdującego się w polu karnym Wacławczyka, ten zdołał odwrócić się w kierunku bramki i oddać strzał. Pomocnik GKS-u spudłował z kilku metrów.

W 16. minucie lechici egzekwowali rzut wolny z ponad 20 metrów. Do piłki podbiegł Mateusz Machaj i prostym podbiciem huknął na bramkę Stachowiaka. Golkiperowi Bełchatowa udało się jednak sparować futbolówkę na rzut rożny. Kolejne minuty przebiegały w bardzo słabym tempie. Byliśmy świadkami typowego polskiego meczu walki. Lechici bez swojego najlepszego strzelca – Traore – nie byli w stanie wykreować okazji do strzelenia gola.
W ostatnim kwadransie pierwszej części więcej z gry mieli gospodarze. Swoje szanse mieli Buzała i Wróbel, ale dobrze spisywał się Buchalik. W 43. minucie Wacławczyk zdecydował się na strzał z dystansu, jednak kolejną dobrą interwencją posiał się bramkarz gospodarzy.
Druga połowa znakomicie zaczęła się dla ekipy Michała Probierza. Buzała zagrał do Łukasza Madeja, a ten z ostrego kąta oddał strzał i pokonał Buchalika. Gospodarze już dwie minuty po wznowieniu objęli prowadzenie, ale długo się z niego nie cieszyli. Dziesięć minut później sędzia Raczkowski podyktował rzut karny po faulu Wilusza na Ricardinho. Do „jedenastki” podszedł sam poszkodowany i pewnie zdobył bramkę.

W 66. minucie gospodarze powinni wyjść na prowadzenie. Po rzucie wolnym w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Sawala, ale jego strzał głową był niecelny. Oba zespoły próbowały zdobyć zwycięską bramkę, jednak to gospodarze mieli wyśmienitą szansę na drugiego gola. Po podaniu Wróbla w sytuacji sam na sam znalazł się Buzała. Napastnik Bełchatowa był chyba sam zaskoczony tą sytuacją i nie dał rady pokonać bramkarza Lechii. Jego strzał wylądował w bocznej siatce.
Siedem minut przed końcem spotkania Tomasz Wróbel soczyście uderzył sprzed pola karnego – minimalnie niecelnie. Ostatnie minuty tego meczu to ataki drużyny „Brunatnych”. Zawodnicy Michała Probierza grali bardzo ambitnie, ale brakowało im podstawowej rzeczy – umiejętności czysto piłkarskich. Gdańszczanie natomiast rozegrali bardzo słaby mecz. Remis całkowicie odzwierciedla przebieg tego spotkania, bo żadna z drużyn nie zasługiwała na zwycięstwo.











