Piłkarze West Bromwich Albion uznawani są za walczaków Premiership. Grają ostro (sześć czerwonych kartek), ale też mają dobrą organizację gry. Nawet w przypadku problemów kadrowych, ich szkoleniowiec Roberto Di Matteo pokazuje, że taktyka defensorów jest w ekipie „The Baggies” groźną bronią.

Niedobór defensorów sprawił, że Roberto Di Matteo musiał pokombinować z zestawieniem linii obrony. Włoch nie mógł skorzystać z kontuzjowanego Olssona, Nicky Shorey dopiero się wyleczył, a za kartki pauzowali Jara oraz Tamas. I tak czwórkę defensywną stworzyli Steven Reid, Paul Scharner, Pablo Ibanez i Marek Cech.
Dokonując szybkiej analizy takiej czwórki, musimy zaznaczyć, że Reid nominalnym obrońcą nie jest, Scharner lepiej czuje się na boku defensywy, a Cech rzadko kiedy wychodzi w podstawowym składzie.
Pierwszy raz grająca w takim zestawieniu linia obrony musiała budzić ciekawość. Dlatego warto przeanalizować organizację i grę tej formacji na przestrzeni całego spotkania. Już w 3. minucie Scharner nie upilnował Rooneya i Anglik dał „Czerwonym Diabłom” prowadzenie. Reid próbował zatrzymać szarżę Obertana, ale o powodzeniu tej akcji przesądziło podłączenie się Evry, który dokładnie dośrodkował na głowę Rooneya. Zabrakło asekuracji ze strony grającego na prawej stronie pomocy Morrisona. Później Szkot pilnował już, aby wspomagać obronę swojego zespołu.
Na przestrzeni całego meczu obserwowaliśmy pary, które stworzyły się na prawej stronie WBA. Reid często podążał za Obertanem, a Morrison za Evrą. Reid z uwagi na częste podłączanie się do akcji ofensywnych zostawał z tyłu i jego pozycję trzeba było asekurować. Czynili to na zmianę Scharner z Ibanezem.
W 40. minucie Alex Ferguson postanowił dokonać korekty w ustawieniu. Z 4-4-2 United przeszedł na 4-5-1. Obertan przeniósł się na prawą stronę, a miejsce na lewej flance zajął cofnięty z ataku Rooney.
WBA, poza początkowymi minutami, nie pozwoliło United na rozegranie się. Linia defensywna nie miała wiele pracy, dzięki defensywnym pomocnikom, którzy skutecznie blokowali poczynania rywala. Zaskakująca była też spójność linii obrony, która w takim ustawieniu wystąpiła w tym sezonie po raz pierwszy. Czterej obrońcy nie mieli wielu strat, poprawnie się ustawiali i asekurowali. Co więcej, gra linii defensywnej nie opierała się jedynie na pilnowaniu dostępu do własnej bramki. Obrońcy brali aktywny udział szczególnie przy stałych fragmentach gry, gdzie nieoceniony był wzrost Paula Scharnera, który chociażby w 53. minucie był bliski zdobycia gola głową po rzucie rożnym. Zresztą w trakcie całego spotkania było widać, że Austriak jest ważnym ogniwem przy wszystkich stałych fragmentach gry.











