Jak poinformowała na swojej oficjalnej stronie Wisła Kraków, z dniem dzisiejszym Robert Gaszyński rozpoczął pracę na stanowisku prezesa zarządu. Co może zmienić piastowanie tego stanowiska przez byłego bramkarza „Białej Gwiazdy”?
Z Wisłą Gaszyński jest związany od ponad trzech dekad. Na Reymonta 22 trafił z Gwardii Białystok w 1979 roku w wieku 18 lat i występował w Wiśle aż do 1990 roku, czyli do zakończenia kariery. W tym czasie rozegrał dla niej 104 oficjalne mecze, a „Biała Gwiazda” była jedynym klubem, z którym był związany podczas seniorskiej kariery.
Jednak jego przygoda z piłką dobiegła końca, gdy miał zaledwie 29 lat, Gaszyński postanowił wtedy zostać biznesmenem. Mimo że jeszcze w latach 90. piastował funkcję m.in. menedżera Wisły, zdecydował jednak, że chce całkowicie wyłączyć się z życia piłkarskiego.
W ostatnich latach pracował na Węgrzech, prowadził oddział dobrze prosperującej firmy SC Johnson i dał się poznać jako pracowity i mądry sternik. Wykorzystała to Wisła i kilka tygodni po zwolnieniu Jacka Bednarza i zatrudnieniu na stanowisko tymczasowego prezesa – Ludwika Miętty-Mikołajewicza, ogłosiła, że to właśnie on przejmie stery krakowskiego klubu. Klubu, który niegdyś rządził i dzielił w polskiej lidze, a teraz ledwo wiąże koniec z końcem.
– To może być nasz najlepszy transfer – mówi z uśmiechem Franciszek Smuda. Jeszcze niedawno nie był takim optymistą. Klub nie płacił pensji zawodnikom, firma UFA Sports nie potrafiła znaleźć sponsora, a Jacek Bednarz nie mógł dogadać się ze Stowarzyszeniem Kibiców i trybuny stadionu były wypełnione pustkami. Teraz przy Reymonta jednak słychać bardzo pozytywne głosy.
Ostatnio właściciel Wisły, Bogusław Cupiał, wygrał ważną sprawę w sądzie, a w klubie coraz częściej mówi się o ponownym wsparciu finansowym szefa Tele-Foniki. W Krakowie bliżej jest także pozyskania sponsora, który ma „Białą Gwiazdę” wesprzeć ogromnym zastrzykiem gotówkowym.
– Byłoby z mojej strony dużym grzechem, gdybym nie prowadził rozmów z różnymi firmami, wykorzystując moje ponad dwudziestoletnie doświadczenie w pracy (…). Na pewno sponsor pojawi się w 2015 roku, ale czy przed naszym pierwszym meczem w Gdańsku, tego nie wiem – powiedział prezes Wisły podczas specjalnie zwołanej na dzisiaj konferencji prasowej.
– Jesteśmy świadomi sytuacji finansowej, w jakiej jest klub. Jednocześnie określa ona wyzwania i kierunki działań krótko- i długoterminowych. Sytuacja jest bardzo trudna – jest dług właścicielski i wobec stron trzecich. To jednak, że siedzę tutaj w tym miejscu, jest chyba najlepszą odpowiedzią, że nie tylko wierzę, ale mam plan i wizję, aby to zmienić. Dług jest znaczący, ale my jako zarząd mamy plan i gwarantujemy, że Wisła wszystkie swoje zobowiązania wyrówna – mówił także Gaszyński.











