Ma zaledwie 172 cm wzrostu i waży tylko 65 kg. Ale nie dajcie się zwieść jego filigranowej sylwetce. Żeby wykupić z Dinama Zagrzeb Lukę Modricia, trzeba wyłożyć na stół przynajmniej 30 mln euro!
Nie tak dawno, chorwackiego pomocnika w swoim zespole zapragnął mieć właściciel Szachatra Donieck, Rinat Achmetow. W stolicy Chorwacji wyśmiano jednak „nędzne” 25 mln euro oferowane przez bogatego Ukraińca.
– Oferując 25 mln euro, obrażacie nasz klub i naszego piłkarza – stwierdzili działacze Dinama. A jak na całą sytuację zareagował sam zainteresowany? – Takie ceny dyktuje rynek. Jeśli na tyle mnie wyceniają, to tyle jestem warty. Działacze Dinama nie straszą przedstawicieli innych klubów, żeby dali za mnie tyle i tyle, bo inaczej zginą. Żadnego przymusu nie ma. Dla wielu wysoka była już cena proponowana przez Szachtar za Modricia, a co dopiero żądania mistrzów Chorwacji, ale legenda chorwackiej piłki, Zvonimir Boban nie ma żadnych wątpliwości, że Luka wart jest tych pieniędzy jak mało kto. – W dzisiejszych czasach niezwykle łatwo jest pomylić się w wycenie zawodnika, ale Modric to bez wątpienia pewna inwestycja.
To jednak nie znakomite referencje ze strony Bobana sprawiły, że dziś każdy kto marzy o kupnie Modricia, musi głęboko sięgnąć do kieszeni. Luka od małego bowiem wykazywał większą smykałkę i talent do futbolu niż rówieśnicy, choć jego kariera nie układała się od początku modelowo. Karierę zaczynał w Dinamie Zagrzeb, choć od dziecka kibicował…Hajdukowi Split- śmiertelnemu wrogowi Dinama. Dziś niechętnie wspomina o „czarnej przeszłości”, ale tak właśnie było, gdyż w jego rodzinnym mieście- Zadarze, wszyscy trzymali kciuki za Bili. W zespole 8- krotnych mistrzów Chorwacji nigdy jednak nie zagrał, za to już w wieku 16 lat był w kadrze pierwszy drużyny Dinama. Nim jednak stał się ulubieńcem fanatycznych kibiców ze stadionu Maksimir, musiał przełknąć gorzką pigułkę jaką było wypożyczenie do bośniackiego Zrinskij Mostar. To co jednak miało okazać się zsyłką, stało się wspaniałą okazją do zdobycia cennego doświadczenia. Modrić, mimo zaledwie 18 lat, był najlepszym graczem Zrinskij, walnie przyczyniając się do tego, że klub ten utrzymał się w bośniackiej ekstraklasie. Opromieniony sukcesami w Bośni i Hercegowinie, wrócił do ojczyzny- tym razem do drugoligowego Interu Zapresić, ale na odchodne stwierdził: – Kto zagra w lidze bośniackiej, później może już grać wszędzie.
W Zapresiciu również grał jak mega-gwiazda futbolu, a nie początkujący piłkarz. Wraz z Interem zdobył wicemistrzostwo Chorwacji- to największy sukces w historii tego klubu i zdaniem wielu, prędko nie zostanie powtórzony, bo taki gracz jak Modrić prędko się ponownie w Interze nie pojawi. Dziennik „Vecernji List” nie miał po sezonie 2004/2005 żadnych wątpliwości- Luka to największy talent chorwackiej piłki ostatnich lat. Po tak spektakularnych osiągnięciach w Mostarze i Zapresiciu, Dinamo dłużej już nie mogło swojemu zawodnikowi stwarzać okazji do zbierania doświadczeń, tylko od razu ściągnęło go do siebie. I oczywiście był to strzał w dziesiątkę, bo Dinamo w składzie z Modriciem kompletnie zdominowało ligę chorwacką. Nie dziwne więc, że w zespół mistrza Chorwacji to już pomieszczenie dla zdolnego pomocnika zdeczka zaciasne i rozgląda się on za lepszym pracodawcą. Chętni już walą do siedziby Dinama drzwiami i oknami. Ajax, Barcelona, Real, MU, Arsenal, Chelsea, Everton, West Ham i Manchester City, Werder, Bayern. Sam piłkarz marzy o grze w Primera Division. Obojętnie jednak gdzie trafi, to każdy kto chce go do siebie ściągnąć musi pamiętać o jednym małym, aczkolwiek niezwykle ważnym szczególe. Żeby negocjacje zacząć od 30 mln euro, żeby nie zbłaźnić się tak jak Achmetow.










