Już za nieco ponad miesiąc rozegrane zostaną mecze barażowe, które zdecydują o tym, kto pojedzie na mistrzostwa świata rozgrywane w Meksyku, USA i Kanadzie. Jeszcze wcześniej Jan Urban będzie musiał rozesłać powołania do reprezentacji. Szczególnie ciekawe będzie to, na kogo postawi selekcjoner w kwestii wyboru „dziewiątki”. Niepodważalnym wyborem jest Robert Lewandowski, jednak konkurencja o pozostałe miejsca robi się dość interesująca.
Dotychczasowe powołania
Jan Urban podczas swojej dotychczasowej pracy powoływał do kadry zazwyczaj na każde zgrupowanie trzech, czterech napastników. Grono to było zazwyczaj niezmienne. Podstawowym wyborem jest oczywiście grający w Barcelonie Robert Lewandowski. Kolejnymi wyborami Urbana byli występujący w Udinese Adam Buksa, grający w Panathinaikosie Karol Świderski oraz broniący barw katarskiego Al-Duhail Krzysztof Piątek.
Stałe punkty
Niepodważalnym stałym punktem w naszej kadrze jest oczywiście Robert Lewandowski. 37-latek to lider naszej reprezentacji i najlepszy strzelec w jej historii. W obecnym sezonie w barwach Barcelony zdobył 13 bramek w 27 meczach. Warto wziąć pod uwagę, że w wielu spotkaniach „Lewy” wchodził jako zmiennik ze względu na swój wiek. Mimo to Lewandowski wciąż jest dużym wsparciem dla „Dumy Katalonii” i dla naszej kadry również nim będzie.
Mimo różnych zawiłości pewniakiem na pozycji numer 9 jest grający w Panathinaikosie Karol Świderski. 29-latek na początku obecnego sezonu regularnie grał w barwach swojego klubu. W styczniu jednak znalazł się na wylocie i przez to nie pojawiał się regularnie w pierwszym składzie. Sytuacja zdrowotna w klubie doprowadziła do tego, że Świderski zostanie w Grecji do końca sezonu i będzie tam regularnie grał. Regularna gra „Świdra” będzie bardzo przydatna przed marcowymi barażami, ponieważ będąc w rytmie meczowym, będzie on dużą wartością dodaną dla naszej kadry, co już nieraz udowadniał. Piątek i Buksa nie gwarantują takiej jakości jak on, dlatego jego powołanie w porównaniu z pozostałą dwójką wydaje się pewne.
Powołanie pod znakiem zapytania
Buksa i Piątek obok „Lewego” i „Świdra” już od wielu lat stanowią o sile pozycji numer 9 w seniorskiej reprezentacji. Na najbliższym zgrupowaniu jednak ich obecność nie jest pewna. Adam Buksa pod koniec roku 2025 doznał kontuzji łydki, która wykluczyła go w styczniu z gry. Teraz trener Udinese Kosta Runjaić stopniowo wprowadza go do rytmu meczowego. Szans na grę Buksie nie powinno zabraknąć, ponieważ najlepszy napastnik w jego drużynie, Keinan Davis, jest kontuzjowany i wróci dopiero około 8 marca, a pozostali gracze są na zbliżonym poziomie do Buksy. Kwestią otwartą pozostaje to, czy 29-latek będzie w optymalnej dyspozycji na marcowe baraże.
Drugim graczem ze starej gwardii jest Krzysztof Piątek. 30-letni już piłkarz od tego sezonu broni barw katarskiego Al-Duhail. Początki miał całkiem dobre – strzelał gola za golem. Łącznie uzbierał ich we wszystkich rozgrywkach 13, rozgrywając 26 spotkań. Jego forma jednak w ostatnich tygodniach uległa znaczącemu obniżeniu. W lidze Piątek ostatnią bramkę zdobył 30 października, po czym strzelił gola w rozgrywkach Ligi Mistrzów i zanotował serię ośmiu meczów bez zdobytej bramki we wszystkich rozgrywkach. Wychowanek Lechii Dzierżoniów przełamał się dopiero 21 lutego w spotkaniu 1/8 finału Pucharu Emira z drugoligową drużyną. Patrząc całościowo na dyspozycję Piątka w ostatnich miesiącach, trzeba stwierdzić, że jest ona słaba i trudno dostrzegać możliwości na wyraźną poprawę.
W tej chwili powołania dla Buksy i Piątka nie są czymś oczywistym, ponieważ ich forma jest daleka od optymalnej. Kwestią otwartą pozostaje, co będzie dla Jana Urbana ważniejsze – doświadczenie czy forma. Sprawa powołania Oskara Pietuszewskiego pokazuje, że wybory selekcjonera są nieprzewidywalne. Patrząc jednak całościowo na obecną sytuację, trzeba przyznać, że są zawodnicy, którzy mogliby bardziej pomóc kadrze od wspomnianej dwójki.
🇵🇱 Polacy z największą liczbą goli w 2026 roku:
5⃣ – Mateusz Żukowski (Magdeburg), Robert Lewandowski (Barca)
4⃣ – Piotr Zieliński (Inter) 🆕
3⃣ – Javier Ajenjo (CP Cacereño)— Cezary Kawecki | Statystyki piłkarskie 📊 (@CezaryKawecki) February 15, 2026
Sensacyjny wystrzał formy
Jednym z potencjalnie nowych piłkarzy w kadrze jest zawodnik Magdeburga Mateusz Żukowski. Przez całą swoją karierę Żukowski nie miał sprecyzowanej pozycji. Czasem grał na lewym skrzydle, czasem na prawej obronie, a czasem jako środkowy napastnik. Szczególnie rotował nim Jacek Magiera, kiedy obaj byli w Śląsku i Żukowski grał praktycznie na każdej z wcześniej wymienionych pozycji.
W tym sezonie 24-latek odszedł jednak do grającego w 2. Bundeslidze FC Magdeburg i tam odnalazł swoją właściwą pozycję – środkowy napastnik. Żukowski rozegrał do tej pory 11 meczów w barwach Magdeburga, w których strzelił dziewięć goli i raz asystował. Co ciekawe, Żukowski w swoim pierwszym sezonie zdobył więcej bramek niż przez większość czasu w Niemczech średnio na sezon zdobywał Dawid Kownacki, który nie tak dawno był regularnie powoływany do kadry. Największym wynikiem Kownackiego było 14 goli w sezonie 2022/2023, co Żukowski może niedługo przebić. Ze względu na fakt, że wychowanek Lechii Gdańsk zna się z drugim trenerem reprezentacji Jackiem Magierą, jego powołanie wydaje się tym bardziej prawdopodobne. 24-latek mógłby wnieść do kadry powiew świeżości i nieprzewidywalności, co mogłoby być bardzo pomocne.
Ekstraklasowicze pukają do kadry
Podczas poprzedniego sezonu najlepszym polskim strzelcem w PKO BP Ekstraklasie był dopiero dziesiąty w klasyfikacji strzelców pomocnik Piotr Wlazło. W obecnym sezonie sytuacja się zmieniła i polscy napastnicy rozstrzelali się na dobre. Piłkarz Motoru Lublin Karol Czubak z dorobkiem 12 goli i 2 asyst zajmuje 2. miejsce. Na 4. miejscu znajduje się gracz Widzewa Sebastian Bergier, który ma tyle samo bramek co Czubak, ale nie ma żadnej asysty. W czołowej dziesiątce znajdziemy jeszcze jednego przedstawiciela naszego kraju – ósmego Łukasza Sekulskiego z Wisły Płock, który ma osiem bramek i jedną asystę.
W kwestii powołania do kadry narodowej najbardziej możemy rozpatrywać Czubaka i Bergiera, którzy przez cały sezon utrzymują wysoką dyspozycję i mogliby być wartością dodaną do naszej reprezentacji. Ich gra mogłaby wnieść to, co Żukowskiego. Powiew świeżości, ale również większą różnorodność w doborze napastników. Minusem przy ich powołaniu jest brak doświadczenia w takich meczach, co patrząc na decyzje Jana Urbana, może być kluczowe.
Sebastian Bergier zdobywał bramki w 8 z 9 ostatnich meczów, w których Widzew trafiał do siatki ⚽️#WPŁWID 0:1 https://t.co/qWRN497rfz
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) February 14, 2026
Kto powinien grać?
W tym momencie na powołanie najbardziej zasługują Robert Lewandowski, Karol Świderski, Mateusz Żukowski i Sebastian Bergier. „Lewego” i „Świdra” uzasadniać nie muszę. Uważam, że Żukowski swoją dobrą postawą w 2. Bundeslidze zasłużył na to powołanie. Sebastiana Bergiera uważam za lepszy wybór od Czubaka, ponieważ w systemie, jaki stosuje w kadrze Jan Urban, 26-latek lepiej się odnajdzie niż gracz Motoru Lublin. Kto ostatecznie zagra w reprezentacji, dowiemy się już niebawem. Na 26 marca zaplanowano półfinał baraży, w którym Polska podejmie Albanię. Jeśli piłkarze Jana Urbana pokonają Albańczyków, to trzy dni później w finale baraży spotkają się z kimś z pary Ukraina – Szwecja.