Nowe życie Trapa


Jak to możliwe, że reprezentacja Irlandii, w której składzie grają tacy piłkarze jak Robbie Keane, Shey Given, John O`Shea, Aiden McGeady i Damien Duff, od dawna nie grała w finałach wielkiej imprezy? Odpowiedzi na to pytanie od maja szuka Giovanni Trapattoni.


Udostępnij na Udostępnij na

Trap dokładnie 1 maja objął fotel selekcjonera The Boys in Green. Włoch został jednak zatrudniony głównie ze względu na nazwisko, bogatą przeszłość i niesamowitą umiejętność motywowania piłkarzy, bo sukcesów w ostatnim czasie nie notował żadnych. Ostatni godny podkreślenia wynik to mistrzostwo Portugalii z Benfiką (pierwsze od 10 lat) w sezonie 2004/2005. Potem było już jednak coraz gorzej. Lata 2005 – 2006 kibice VfB Stuttgart najchętniej wymazaliby z pamięci, tak słabo bowiem piłkarze z Gotlieb-Daimler Stadion grali pod wodzą Trapattoniego. Z Red-Bull Salzburg w sezonie 2006/2007 zdobył co prawda pierwsze w historii klubu mistrzostwo Austrii, ale już w kolejnym nie potrafił obronić prymatu, co w Salzburgu uznano za klęskę. Wcześniej, w latach 2000 – 2004, Giovanni prowadził reprezentację Włoch. W 2002 r. Italia pożegnała się z MŚ już w 1/8 finału, zaś podczas EURO 2004 nawet nie wyszła z grupy. Gdy tuż po klęsce w Portugalii ówczesny prezydent włoskiej federacji piłkarskiej, Franco Carrao, wręczał nieudolnemu selekcjonerowi wilczy bilet, rzekł mu na odchodne: – Powinienem cię zwolnić już dawno temu. Mając świeżo w pamięci te historie, trudno się dziwić, że irlandzcy kibice nieufnie podchodzili do nominacji Trapattoniego.

69-letni szkoleniowiec dość szybko jednak zabrał się za budowę dobrych relacji z piłkarzami i kibicami. W mig skompletował sztab szkoleniowy, w którym znaleźli się m.in. legenda irlandzkiej piłki, Liam Brady (72 mecze w kadrze, grał m.in. w Arsenalu i Juventusie) oraz Marco Tardelli (była gwiazda reprezentacji Włoch oraz Juventusu Turyn i Interu Mediolan). Bardzo szybko zaczął również naukę języka angielskiego, zaś z podopiecznymi przed każdym meczem do znudzenia oglądał na DVD ich grę oraz poczynania najbliższych rywali, co dla samych zawodników było nowością, bo wcześniej selekcjonerzy nie praktykowali takich seansów. Na efekty pracy Trapa nie trzeba było długo czekać – w jego selekcjonerskim debiucie Irlandia zremisowała ze Szkocją 1:1, później wygrała jeszcze z Kolumbią 1:0, a w próbie generalnej przed eliminacjami MŚ 2010 piłkarze z Zielonej Wyspy zremisowali bezbramkowo z Norwegią. Dla fanów, przyzwyczajonych do batów nie tylko od rywali z najwyższej półki, ale również przeciwników klasy Cypru (klęska w el.EURO 2008 2:5, w dodatku u siebie), wyniki drużyny narodowej od czasu objęcia jej przez Trapattoniego były jak powiew świeżego powietrza w upalny dzień. Uwierzyli nie tylko w to, że Włoch to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu, ale również że po latach nieobecności Irlandia w końcu wróci na piłkarskie salony. Sam Trapattoni nie ma co do tego żadnych wątpliwości. – Moim celem jest awans na MŚ 2010. Mam dobry zespół. A widząc w akcji takich młodych graczy jak Liam Miller czy Glenn Whelan, jestem przekonany, że przed tą drużyną jest wielka przyszłość. Z nastawieniem psychicznym i formą jaką obecnie prezentujemy stać nas na to, by awansować na mundial do RPA.

Na potwierdzenie tych słów The Boys in Green eliminacje zaczęli od zwycięstw z Gruzją 2:1 i Cyprem 1:0. Potem zremisowali jeszcze z Czarnogórą 0:0 i po trzech kolejkach z siedmioma punktami na koncie są wiceliderem grupy ósmej, do liderów – Włochów tracąc trzy punkty, ale… piłkarze Marcella Lippiego mają na koncie jedno spotkanie rozegrane więcej. Po trzech pierwszych meczach kwalifikacyjnych Trap już został idolem irlandzkich kibiców. Podczas meczów drużyny narodowej nawet Robbie Keane nie może liczyć na takie owacje, jakie od fanów dostaje Trapattoni. – Nie mamy w składzie Cristiana Ronaldo, nie dryblujemy jak Brazylijczycy czy Portugalczycy, ale absolutnie nie żałuję, że zdecydowałem się objąć tę reprezentację. Powiem więcej, jestem dumny z tego powodu, a dodam tylko, że poza ofertą z irlandzkiej federacji piłkarskiej miałem jeszcze 2 – 3 ciekawe propozycje. Jednak tylko praca z Irlandią jawiła się jako wielkie wyzwanie. Tylko liga irlandzka mogłaby być troszkę ciekawsza, bo moim zdaniem, prezentuje podobny poziom co włoska Serie B – przyznał w wywiadzie dla „La Gazetto dello Sport”. Największe wyzwania jednak dopiero przed Irlandczykami: dwa mecze z Włochami, które zadecydują o tym, kto wygra grupę ósmą. Jak do spotkań z rodakami podejdzie Trapattoni? – Hmm, życzę Włochom samych zwycięstw w tych eliminacjach i… dwóch remisów z Irlandią – kończy ze śmiechem.

Komentarze
~nowy (gość) - 15 lat temu

w mig fajny tekst :)

Odpowiedz
~Yiddo (gość) - 15 lat temu

Nie przesadzałbym tak z tym potencjałem drużyny
Eire.Z wymienionych we wstępie graczy jedynie Keano i
Given wybijają się ponad przeciętność.McGeady to
gwiazda i owszem, ale na miarę SPL.O'Shea to solidny
zapchajdziura nc ponad to-taki piłkarz nie jest w
stanie pociągnąć drużyny do przodu.Duff z kolei od
dłuższego czasu nie pokazuje nic wybitnego, najlepsze
lata ma już chyba za sobą.Tak więc wiele jest ekip
mocniejszych personalnie niźli Irlandczycy i nic
dziwnego, że nie widać ich na wielkich imprezach.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze